J-beauty czyli świeże kosmetyczne trendy z Japonii docierają do Polski
J-beauty czyli świeże kosmetyczne trendy z Japonii docierają do Polski

Po modzie na koreańskie kroki pielęgnacyjne znane pod hasłem K-Beauty, od jakiegoś czasu umacnia się trend J-Beauty, czyli pielęgnacja po japońsku. Zachód z tradycji Wschodu jak widać czerpie bardzo chętnie.

Z czego wynika ten fenomen? Co wyróżnia J-Beauty? I jak przedstawiają się dane dotyczące japońskiego sektora kosmetycznego, którego wpływy stają się coraz bardziej globalne? O tym wszystkim przeczytacie w poniższym artykule.

Na początek jednak pewne skojarzenia, które będą punktem wyjścia.

Dla wielu z nas Japonia to świat kontrastów.

Z jednej strony to światowe centrum nowoczesnych technologii, miejsce, gdzie współczynnik przepracowania jest chyba najwyższy na globie. Ludzie żyją tu w szybkim tempie, współgrającym z prędkością shinkansenów – najszybszych pociągów świata. Kochają świat mangi, cosplayów, ucieczki od realności i banału (choćby w kwestii mody). Z drugiej strony myśląc Japonia, mamy w głowie obraz zażywnych staruszków z Okinawy, przywiązanie do tradycji (zawód gejszy nie przeminął tu z wiatrem, a historie samurajskie wpisują się w heroiczne mity). To kraj znany z szacunku dla starszych, a więc kult młodości nie trafia tu na podatny grunt. Japonia znana jest także z bajecznej przyrody: japońskich ogrodów, drzewek bonsai, kwitnących wiśni, boskiej góry Fidżi. Ten tygiel różnorodności sprawia, że miliony turystów każdego roku odwiedzają Japonię (w tym roku oczywiście zatrzymała to pandemia), a wielu wraca tam wielokrotnie. Zupełnie jakby Japonia uzależniała.

Po sushi czas na krem

Od wielu lat wielką popularnością na Zachodzie cieszy się zdrowa japońska kuchnia. Sushi i ramen to niezwykle popularne dania i mimo, że nie urodziliśmy się w tamtej kulturze, pałeczkami posługujemy się zupełnie sprawnie. Teraz świat zachodni odkrywa kosmetyki made in Japan. W Polsce w ostatnim roku sporo lokalnych producentów wprowadziło do oferty produkty inspirowane J-Beauty.

Wzrost popularności japońskiej pielęgnacji nie jest przypadkowy. W tym egzotycznym nurcie jest coś szczególnie bliskiego ludziom Zachodu.

Doceniamy jakość produktów, prostotę ich stosowania oraz pro-zdrowotny i holistyczny aspekt japońskiej pielęgnacji.

Zacznijmy jednak od liczb, które są bardzo ciekawe…

Wg badań Global Data japoński rynek kosmetyków i artykułów toaletowych jest jednym z największych na świecie, z całkowitą wielkością rynku wynoszącą 35,2 miliarda dolarów w 2018 roku. Przewiduje się, że w ciągu pięciu lat od 2018 do 2023 r. jego łączna roczna stopa wzrostu (CAGR) będzie rosnąć w tempie 3,5%.

Zużycie kosmetyków i przyborów toaletowych na mieszkańca w Japonii wyniosło w 2018 r. 27,7 sztuk, co było wynikiem wyższym niż światowy (18,9 sztuki) i regionalny (11 sztuk).

Sprzedaż kosmetyków w Japonii od 2012 r. szybko rośnie.  Shiseido (największa japońska firma kosmetyczna) ogłosiła otwarcie nowej, lokalnej fabryki po raz pierwszy od 36 lat, po to aby sprostać zapotrzebowaniu na jej produkty w regionie i kraju.

Japońskie Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu raportuje, że eksport J-Beauty rośnie o 22,5% rok do roku i w 2018 r przekroczył 4,8 miliarda USD (w porównaniu do 3,4 miliarda USD w 2016).

Raczej pielęgnacja niż makijaż

W Japonii kobiety są dużo bardziej zainteresowane pielęgnacją skóry i włosów niż kosmetykami kolorowymi i zapachami. Według danych EU–Japan Center for Industrial Cooperation pielęgnacja skóry i włosów stanowi prawie 2/3 wartości japońskiego rynku kosmetycznego.

W Japonii według wyliczeń Euromonitor International wydaje średnio 114 USD rocznie na kosmetyki do pielęgnacji twarzy i 46 USD na kosmetyki kolorowe.

Podczas gdy dla porównania w Wielkiej Brytanii te wydatki rozkładają się następująco: na pielęgnację twarzy średnio 24 USD i 46 USD na makijaż.

Piękno po japońsku współgra z globalnymi trendami

Zdaniem analityków rynku kosmetycznego to, co sprawia, że na świecie rośnie popularność J-Beauty to fakt, że jest to pielęgnacja, która w naturalny sposób wpisuje się w globalne trendy. Na co dziś zwracają uwagę konsumenci niemal w każdej części świata?

  • ZERO WASTE  - świadomy konsumpcjonizm, który dąży do tego, by używać tylko tego, czego naprawdę potrzeba, bo nadmierna produkcja przyczyniła się przecież do nadprodukcji śmieci. Wybieramy więc kosmetyki w sposób przemyślany od firm, które prowadzą zrównoważoną politykę środowiskową.
  • ROŚLINNA PIELĘGNACJA - kosmetyka naturalna, organiczna, wegańska. Konsumenci wybierają produkty tworzone z naturalnych składników, czując, że to, co najlepsze daje nam sama przyroda. Coraz więcej osób potrafi czytać składy kosmetyków, by nie dać wkręcić się w greenwashing, który niestety wciąż bywa stosowany przez nieuczciwych producentów.
  • ANTI – POLLUTION - ochrona i przeciwdziałanie skutkom zanieczyszczenia środowiska staje się obok ochrony przeciwsłonecznej filarem prozdrowotnej pielęgnacji.
  • PIĘKNO BEZ WIEKU - dążenie do pięknej, młodej, pełnej blasku skóry, przestało być już zarezerwowane wyłącznie dla młodych. Chcemy czuć się pięknie i wyglądać atrakcyjnie niezależnie od wieku i z pełną samoakceptacją.
  • SLOW LIFE - zbyt szybkie tempo życia spowodowało, że zapomnieliśmy, co jest w nim naprawdę ważne. Dziś rozumiemy, że aby być szczęśliwym trzeba się zatrzymać, zrobić dla siebie coś dobrego. Uczymy się jeść, odpoczywać, po prostu ŻYĆ wolniej.

Mniej znaczy lepiej

Kosmetyki made in Japan łączą tradycyjne, naturalne składniki z najnowszymi innowacjami i rozwiązaniami technologicznymi na miarę XXI wieku. Bardzo często powstają w ten sposób produkty hybrydowe i wielofunkcyjne. Pielęgnacja w J-Beauty nie jest nadmiernie skomplikowana. Tu naprawdę mniej znaczy lepiej. Uproszczone rytuały pielęgnacyjne to również ograniczenie liczby używanych kosmetyków. Dzięki temu skóra nie jest przeciążona, przestymulowana, co daje jej szansę na naturalne, zdrowe funkcjonowanie. Taka delikatna pielęgnacja wspomaga naturalne procesy w niej zachodzące, minimalizując ryzyko alergii i podrażnień.

W Japonii pielęgnacja to nie moda ani nie przelotne trendy – to styl życia i element kultury.

Połączenie pielęgnacji i codziennych dobrych nawyków – aktywności fizycznej, zdrowej diety, odpoczynku – jest superważne, bo sam krem nie załatwia sprawy. Jesteśmy całością. To, co jemy, czego używamy, jak funkcjonuje nasza psychika, odbija się na wyglądzie. Dermatolodzy są zgodni, że stres i brak snu wpływają na obniżenie elastyczności, utratę blasku, spadek poziomu nawilżenia i zwiększoną podatność skóry na podrażnienia i alergie.

Rytualny, japoński slow-life oraz pielęgnacyjny well-being są najlepszym sposobem, by relaks, odprężenie, oczyszczenie z negatywnych myśli wraz z przyjemną pielęgnacją ewidentnie poprawiło kondycję skóry.

I co ważne: tu nie ma dróg na skróty, liczy się regularność…

K-Beauty i J-Beauty – łączy je Azja, ale różnic jest sporo

Gdyby można było w najkrótszy sposób zestawić różnice między K-Beauty a J-Beauty to poniższe punkty idealnie je obrazują:

  • Korea to odpowiedź na problemy skóry, a Japonia zapobieganie im
  • Korea to szybkie tempo życia oraz pielęgnacji, a Japonia to oddech, kontemplacja i skupienie na efektywności każdego działania
  • Korea to podążanie za trendami, a Japonia to powrót do tradycji
  • Korea to 10 (pielęgnacja krok po kroku), a Japonia to 5 kroków rytuału (pielęgnacja dzień po dniu)
  • Korea to fast beauty, natychmiastowe efekty (nierzadko osiągane dzięki medycynie estetycznej), a Japonia to slow beauty, długofalowa pielęgnacja z efektem odsuniętym w czasie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A happy skin is one that's moisturized, glowing and protected with SPF! Don't you want this, too? ✨

Post udostępniony przez ?? ???????????????? ???????? ???????????????????? ???????????????????????? ??⛅️ (@dtebeauty)

J-Beauty przyspiesza

Trend na pielęgnację koreańską ma już kilka lat, widać, że konsumentki zaczynają szukać czegoś nowego. W bezwzględnych liczbach to wciąż K-Beauty wydaje się być mocniejszym trendem w social mediach czy w eksporcie. Jednak dynamika wzrostów jest po stronie Japonii. K-Beauty ma niższy współczynnik Social Reputation Score (SRS) niż J-Beauty. SRS pokazuje zmianę „reputacji” danego tematu w wybranym okresie czasu. Oznacza to, że J-Beauty generuje więcej pozytywnych emocji niż K-Beauty. Choć wciąż eksport koreańskich kosmetyków wypada lepiej nominalnie, to ich sprzedaż delikatnie hamuje, podczas gdy produkty made in Japan mocno zyskują na wzroście sprzedaży zagranicznej (w roku 2017 ok. +22%).

Za co Polki pokochają J-Beauty?

J-Beauty wydaje się oferować bliższe Europejkom podejście pielęgnacyjne niż – ciekawa, ale trudna jednak w zastosowaniu - wieloetapowa pielęgnacja koreańska. Idea pielęgnacji wieloetapowej, warstwowej jest bardziej atrakcyjna, gdy ogranicza się do 3-5, a nie 10 etapów.

Efekt „mochi skin” (satynowa skóra) jest bliższy Polkom, które przecież nie lubią się przesadnie świecić.

Koreański „glass skin” świetnie wygląda na Instagramowych zdjęciach młodych dziewczyn, ale w realu, szczególnie w przypadku kobiet dojrzałych, daje często groteskowy efekt. Do tego wielu z nas odczuwa przesyt szybkim stylem życia. Mamy potrzebę zatrzymania się i odpoczynku, ale też pielęgnacji w bardziej tradycyjnym, dostarczającym więcej przyjemności stylu. To holistyczne podejście: dbałość o siebie, dążenie do wyciszenia, komfortu psychicznego, relaksu, zdrowego stylu życia wydaje się czynnikiem, który daje dodatkowe punkty J-Beauty.

Mariaż nauki i natury

Naturalną cechą marek japońskich jest łączenie high-tech z naturą i tradycją. Pielęgnacja opiera się na:

  • dogłębnym, dwuetapowym oczyszczaniu skóry
  • budowaniu linii na zasadzie rytuału pielęgnacyjnego
  • powolnej pielęgnacji przyjemnymi w użyciu produktami o relaksujących zapachach
  • edukacji w zakresie aplikacji i masażu
  • składnikach kojarzących się z Japonią (olejek tsubaki, zielona herbata, ryż, algi, składniki fermentowane, soja, sake)
  • ochronie przeciwsłonecznej

W J-Beauty ważniejsza jest jakość, a nie ilość używanych kosmetyków. Ich aplikacja, z wykorzystaniem masażu, jest istotną częścią rytuału pielęgnacyjnego.

Nie jest to pielęgnacja na skróty, ale codzienny rytuał, który nie tylko daje zauważalny efekt dzień po dniu, ale wypłaca premię z dywidendą odroczoną w czasie.

Młody wygląd dojrzałych Japonek nie jest dziełem przypadku, ale zdrowego stylu życia i sięgania po sprawdzone produkty każdego dnia.

Saraya wchodzi do Polski

Na polski rynek wchodzi właśnie duży potentat japońskiego rynku kosmetycznego. Saraya Japan to firma o światowym zasięgu z oddziałem i częściową produkcją również w Polsce. Firma ma 70 lat doświadczenia produkcyjnego w kosmetyce i higienie osobistej.

Należy do niej 8 fabryk na całym świecie, w tym w Polsce, co nie tylko minimalizuje transport i tym samym zanieczyszczenie środowiska, ale pozwala reagować na potrzeby konsumentów szybko i elastycznie.

Saraya ma własny dział R&D, nowatorskie laboratoria, zatrudnia doświadczonych technologów i ekspertów z dziedziny dermatologii. Składniki pozyskuje z organicznych upraw i tylko od sprawdzonych dostawców komponentów. Certyfikaty BRC oraz ISO 22716 gwarantują najwyższy standard, nowoczesność i innowacyjność. Odpowiedzialność społeczna to ważny filar wartości firmy. Należy do Okrągłego Stołu Na Rzecz Zrównoważonej Produkcji Oleju Palmowego, wspiera fundację Borneo Conservation Trust, wraz z UNICEF-em prowadzi w Ugandzie projekt „Umyć milion rąk” (Wash a Milion Hands).

W Polsce w najbliższych miesiącach pojawi się kilka brandów należących do tej firmy. Będą to marki z kategorii haircare, facecare, bodycare, jak też chemii gospodarczej.

Oryginalne kosmetyki J-Beauty pozwolą odkryć polskim konsumentkom to, co najlepsze w pielęgnacji po japońsku. Będziemy je na naszym portalu regularnie prezentować.

zdjęcia:pixabay.com; unsplash.com; saraya; Instagram
# Raporty tematyczne
 reklama