7 grzechów głównych influencerek
7 grzechów głównych influencerek

Influencerzy mają rzeczywisty wpływ na wybory konsumenckie, przynajmniej pewnej grupy osób. Ich profile na Instagramie, z perspektywy użytkowników zainteresowanych daną tematyką, dostarczają inspirujących i ciekawych informacji. Jednak nie zawsze konsumenci zgadzają się ze sposobem, w jaki przekazywane są te informacje, a także z ich jakością.

Postanowiłam przyjrzeć się temu, co najbardziej mierzi i emocjonuje odbiorców urodowych treści internetowych, a także co przede wszystkim co zarzucają ich twórcom. Dzięki „Księdze skarg i zażaleń” pod postem Agaty Herbut z profilu AgataMaNosa, udało mi się wyodrębnić 7 powodów, dla których z niektórymi instagramerkami jest użytkowniczkom nie po drodze.

WSPÓŁPRACA?!

Często obserwujemy, że na rynku pojawia się nowy produkt, który szturmem zdobywa profile polskich celebrytów i influencerów. Niektórzy odbiorcy miewają wrażenie, że musi być naprawdę rewelacyjny i jest wart zakupu (o to właśnie chodzi, by do takiego zakupu przekonać użytkownika). Jednak ci bardziej uświadomieni odbiorcy social mediów, widzą to zupełnie inaczej. Domyślają się, że to część kampanii reklamowej, tylko dlaczego o tym nie ma ani słowa w poście? Bo tak właśnie w polskim internecie bardzo często jest. Oznaczenia o współpracy nie uświadczysz, dominuje kryptoreklama. Brak tego oznaczenia jest zdaniem wielu konsumentów naprawdę irytujący, bo wprowadza w błąd. Wiadomo, że post sponsorowany to raczej laurka, a nie obiektywna recenzja…

Oczywiście duże kampanie reklamowe zwiększają zasięgi danej marki, ale zbyt intensywne powodują, że nawet neutralni odbiorcy nabierają wątpliwości, co do jakości produktu, jeśli niemal każda gwiazda polskiego internetu zaczyna rozdawać kody rabatowe do jego zakupu. Wyskakiwanie z każdej lodówki bywa zwodniczą strategią.

Do tego użytkownicy zwracają uwagę, że w pogoni za pieniędzmi niektórzy influencerzy zaczynają reklamować wszystko jak leci, niezależnie od tematyki ich profilu. Razi w oczy zbyt duży rozstrzał między promowanymi produktami, a treściami, które stanowią podstawę działalności konkretnej osoby. To też sprawia, że spada wiara w jakość zachwalanych produktów. Wybór jest prosty: obiektywizm albo zamiana profilu w słup ogłoszeniowy.

Jest to jeszcze jeden poważny grzech w tej dziedzinie, czasem ubrany dla niepoznaki właśnie w togę obiektywizmu. Niezasłużona krytyka. Tak czasem mszczą się na danej marce influencerki, które proponowały komuś współpracę, ale firma nie zdecydowała się skorzystać z ich usług. Wtedy wyciągają działa czarnego PR-u i obsmarowują produkty danej firmy. Z reguły jednak można zorientować się, że jest to element jakiejś wojenki, gdy na cenzurowanym co i raz jest ta sama marka. Bywa, że dla świętego spokoju firma ulegnie i zapłaci za współpracę. Jakież szybkie przestawienie wajchy następuje! Produkty, które do tej pory były beznadziejne i najgorsze w swojej kategorii, nagle stają się wyjątkowo fantastyczne. Część konsumentek będzie czuła się skonfundowana takim obrotem sprawy, a część po prostu przytomnie zreflektuje się, że jak nie wiadomo o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze.

CZY TO NA PEWNO NATURAL BEAUTY?

Bardzo ważną i często w ostatnim czasie poruszaną kwestią jest naturalność. Wiele konsumentek zwraca uwagę na sprzeczność informacji pojawiających się w postach. Nie chodzi tylko o problem tzw. greenwashingu, czyli wmawianie, że dany produkt jest eko mimo braku obiektywnych przesłanek do takiego określenia. Naturalność w blogach urodowych obecnie utożsamiana jest z wyglądem. Influencerki chcą wpisać się w trendy demokratyzacji piękna i nie przesadzania z poprawkami. Szczerość i naturalność dają duże pole do pokazywania, jak realnie kosmetyk pielęgnacyjny może wpływać na cerę i poprawiać wygląd. Wybór, kto promuje dany produkt jest ważny. Gdy marka do promocji kremu odmładzającego zatrudnia osobę z wyraźnymi oznakami ingerencji chirurga plastycznego, to coś tu nie gra, prawda? Twarz ostrzyknięta botoksem może wizualnie do takiego kremu pasować, ale czy jest wiarygodnym dowodem możliwości kosmetyku? Wątpię. I użytkowniczki też w takiej sytuacji czują się oszukiwane… Zresztą z tym natural beauty jeszcze jedna kwestia się nie zgadza, o której poniżej…

FILTR, CZYLI PRZEFILTROWANA RZECZYWISTOŚĆ

W ostatnim czasie Instagram został zalany falą stories poświęconych nadużywaniu filtrów, które poprawiają wygląd. Bardzo wiele influencerek i ich obserwatorek uważa, że używanie filtrów to zakłamywanie rzeczywistości, które prowadzi do zaniżania samooceny wśród młodszych odbiorczyń. Kobiety zwracają też uwagę, że filtry nie mają nic wspólnego z tak ważną ciałopozytywnością, dlatego nie podoba im się, gdy znane osoby nagminnie „nakładają” je na twarz. Na pewno w ten sposób nie ma też szans, by pokazać, jak rzeczywiście spisuje się dany kosmetyk. Z drugiej strony influencerki bronią się, że dziś każdy w sieci lekko retuszuje swoje zdjęcia… Na co konsumentki odpowiadają: kiedy pokazujecie nam kosmetyki i to jak spisują się w rzeczywistości, poprosimy jednak o hasztag #nofilter i zdjęcie bez poprawek. Tak będzie uczciwiej.

NIE ZNAM SIĘ, ALE SIĘ WYPOWIEM

To następny grzech influencerek, który bardzo denerwuje ich obserwatorki. Szeregi pseudospecjalistek ciągle się powiększają! Nie brakuje osób, które znają się ABSOLUTNIE na wszystkim i z chęcią dzielą się tą wiedzą na swoich profilach. Wiele obserwatorek zwraca uwagę, że jest to bardzo nieprofesjonalne podejście do budowania więzi z odbiorcą. Konsumentki naprawdę doceniają eksperckość. Jeśli ktoś zna się na medycynie, bo jest zawodowo związany z tą dziedziną, to jest wiarygodny w temacie. Jeśli kogoś pasjonują kosmetyki i umie o tym ciekawie opowiadać, może liczyć na zainteresowanie użytkowniczek, podzielających tę pasję. Jednak wygłaszanie - przy okazji recenzowania produktów kosmetycznych - wątpliwej jakości treści chemicznych, może być lekko żenujące. Oczywiście, można mieć swoich wyznawców, którzy wierzą w każde słowo idola, ale traci się zaufanie bardziej kompetentnych odbiorców. Niestety jest pewne grupa influencerek, które mają skłonność do zabierania zdania w każdym temacie, nawet gdy nie mają nic sensownego do powiedzenia. Wypunktował to doskonale Taco Hemingway w „Influenzie”: >>Może bloger da mi odpowiedź: czy moje życie jest dość fajne? Czy jest modne i zdrowe? Czy może wziąć coś na wątrobę? Włożyć folię na głowę? Ne wiem... To, co mówisz (biiip), zakrawa o skandal. Nagle widzisz wszystko jak Baba Wanga. W tym wyścigu trzeba lecieć bez zapasu tlenu, żeby przeciąć metę jak Jessy na Fruit of the Loom. Łatwo sparzyć się, ty rób branding dla Sudocremu. Nie każdemu będzie dane być częścią tego systemu. Cała Polska czyta celebrytom. Każdy jest influencerem z misją. Nie, nie musisz wcale siedzieć cicho, ale pokaż tylko gdzie ten dyplom.<<

Internet to otwarte wrota. Każdy może tu być twórcą i nie zawsze sława idzie w parze z kompetencjami. Częściej o sukcesie przesądza potężna dawka tupetu i autopromocji. To kusi, bo w grze są potężne budżety reklamowe, a nie wygrywa ich mądrzejszy, ale ten, który ma największe zasięgi... Dlatego wszyscy influencerzy tak zabiegają o polubienia i szerowanie...

„ŻEBROLAJKI” I INNE POMYSŁY NA PODNIESIENIE STATYSTYK

To kolejny grzech, a może bardziej grzeszek influencerek. Nie każda z użytkowniczek uważa, że prośba pod zdjęciem o zostawieniu serduszka i zapisaniu zdjęcia w archiwum, jest wielką zbrodnią. Jednak słysząc to kolejny, i kolejny, i kolejny raz staje się to przynajmniej trochę irytujące. Konsumentki wychodzą ze słusznego skądinąd założenia, że jeśli przekazuje się dobre i interesujące treści, to nie ma potrzeby ciągłego przypominania się z prośbą o polubienie… Mocno irytujące, choć to już z perspektywy samego środowiska blogerek, jest podbijanie statystyk „kupowaniem” fanów. Oczywiście najczęściej ma to tylko wymiar numeryczny, bo fan z Pakistanu niewiele wniesie do rozmowy o takim czy innym balsamie. To zresztą łatwo daje się sprawdzić matematycznie. Zaangażowanie powinno oscylować między 1,5–3 proc. liczby followersów, a więc, jeśli konto ma 10 000 obserwujących, to powinno mieć łącznie 150–300 lajków i komentarzy pod danym postem.

MEGA, EKSTRA, SUPER TROUPER…

Ilość sztuczek językowych stosowanych przez influencerki może zaskoczyć. Wystarczy wspomnieć tylko o wszędobylskich przedrostkach, które dodają reklamowanym przedmiotom, zwłaszcza kosmetykom, nadzwyczajnych właściwości. Hipernawilżający krem do twarzy, superwodoodporny tusz do rzęs, megatrwały podkład. Takie słowne dodatki nie przekonują pewnej części nieco bardziej odpornych konsumentek. Wydają się ulepszaniem produktów na siłę, albo ujawniają kompetencyjne brakiinfluencerki, gdy o kremie nie można powiedzieć nic ponad to, że jest mega. Bardzo fajnie, kiedy instagramerka ma wypracowany swój styl, swój język, pewne charakterystyczne zwroty, jak choćby „żorż” w języku PiggyPeg. Przy tak wielkim pędzie do bycia influencerkami, można jednak zauważyć, że treści mocno się dewaluują. Niektórym odbiorcom wystarczą piękne zdjęcie i OK. Na Instagramie czasem ta strategia wyłącznie obrazkowa się sprawdza. Jeśli ktoś jednak szuka przy tym nieco więcej treści, musi się bardziej wysilić, by trafić na profile osób, które będą umiały napisać coś więcej niż kilka najpopularniejszych w sieci hasztagów.

NAPRAWDĘ? TO TAK WYGLĄDA?

Przedstawianie kosmetyków na zdjęciach. To ostatni, ale równie ważny, jak i nie jeden z ważniejszych punktów na tej liście. Obserwatorki Agaty zwróciły uwagę na monochromatyczne zdjęcia kolorowych kosmetyków. Mimo że wyglądają bardzo ładnie, nie informują o tym, jak naprawdę wygląda produkt i tym samym raczej zniechęcają, niż zachęcają do jego kupienia. Prawda z Instagrama i prawda reala bywają różne. Na pewno każdy z nas widział nie najlepiej wyglądające opakowanie, a w każdym razie mało funkcjonalne, które dzięki dobrej kompozycji zdjęcia i wybranemu filtrowi, prezentowało się lepiej niż w rzeczywistości. Reklamowe triki, które w analogowych czasach stosowano w reklamie telewizyjnej, jeszcze bardziej dają się podkręcić w rzeczywistości cyfrowej. Takie obróbki jednak bledną w konfrontacji z produktem na półce. Na pewno, co widać również po wcześniejszych punktach, konsumentki coraz mocniej od influencerek oczekują po prostu prawdy.

To tylko część z listy skarg i zażaleń założonej przez lubianą i cenioną polską blogerkę. Cieszę się, że część influencerek bierze pod uwagę to, z czym niekomfortowo czują się ich obserwatorki. Każda firma wymaga regularnych audytów: co w niej funkcjonuje dobrze, co słabo. Takie sprawdzenie się i skonfrontowanie się z opiniami użytkowniczek przyda się na pewno także osobom prowadzącym swoje profile w sieci. Tak naprawdę to jednak konsumenci powinni mieć poczucie sprawczości. To oni rozdają karty na tym rynku. Włącznie z tą najmocniejszą: „unfollow”.

tekst: Marta Ogonowska
fot. unsplash.com

# Raporty tematyczne
 reklama

OFERTY PRACY

Sprawdź i aplikuj!

Oferta pracy: MPS International Sp. z o.o. - Technolog TECHNOLOG, SPECJALISTA ds. BADAWCZO ROZWOJOWYCH Indigo - Asystent Laboratorium R&D Grafton - Analityk Zakupów Veoli Botanica - Kosmetolog - Doradca Klienta Oferta pracy: MPS International - Technolog Oferta pracy: Nova Group - Regionalny Koordynator Sprzedaży Lidl - Ekspert ds. Zakupów (kosmetyki) Stea - Brand Manager Hebe - Specjalista ds. rozwoju jakości produktów marki własnej Saraya Poland - Technolog Kosmetyków Phenicoptere - Global Sales Manager Veoli Botanica - Export Manager Legendary Europe - Specjalista ds. eksportu i private label Hagi Cosmetics - Główny Technolog Produkcji Kosmetyków Profil - Technolog kosmetyków Resibo - Specjalista ds. sprzedaży eksportowej Abriga - specjalista ds. marketingu – opiekun marek z segmentu beauty Uroda Polska - Technolog Produkcji Equalan Pharma - Product Manager Indigo - Koordynator ds. wdrożeń produktów Nivea - Brand Manger Orientana - Specjalista e-commerce ds. platform międzynarodowych Prouve - Prawnik Drogerie Natura - Category Manager Fragrance Oferta pracy: Sourcing Agent - Warszawa Oferta pracy: Pracownik działu zakupów - Tulea Oferta pracy: Specjalista ds. Zakupów - Laboratorium Kosmetyczne Farmona Oferta pracy: Specjalista ds. Sprzedaży - Bielenda Kosmetyki Naturalne Product Manager - Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris Brand Manager - Mollon Cosmetics Brand Marketing Manager - Luba Przedstawiciel Kosmetyczny - EMPIRE Pharma Oferta pracy: Biotechnolog/Technolog Produkcji Kosmetyków Oferta pracy: Kontigo - Analityk w Dziale Marketingu Oferta pracy: Indigo - Młodszy Specjalista ds. Sprzedaży Oferta pracy: Aroma Trend: Export Manager Socopol: Laborant (mikrobiolog) Pharmacy Laboratoris - Asystent ds. Dokumentacji w dziale Badań i Rozwoju Category Manager - dermokosmetyki Oferta pracy: Arkana - Wdrożeniowiec Laboratorium Kosmetyczne AVA - Technolog produktów kosmetycznych - kosmetyka biała Cetes Cosmetics - Technik Mikrobiolog Cosmo Group - Beauty Consultant Oferta pracy: Niezależny Manager Sprzedaży Oferta pracy: Dax Cosmetics/Brand Manager