Allvernum, Cosmoprof Bolonia 2018: Kontakty zbiera się na targach, konkretna praca zaczyna się po
Allvernum, Cosmoprof Bolonia 2018: Kontakty zbiera się na targach, konkretna praca zaczyna się po 

Urszula Pierzchała, współwłaścicielka Allvernum:

Targi w Bolonii? Od lat lubię niezmiennie. Przyjeżdżałam na Cosmoprof bardzo chętnie, pracując dla różnych firm kosmetycznych, od 3 lat wystawiam się, reprezentując firmę, w której jestem współwłaścicielką.

Mocne trio: media, producent i związek branżowy:-)Targi. Lubię ten moment ekscytacji przed. Lubię ten intensywny czas w trakcie. Lubię pracę po. Przyjeżdżam zawsze z superważnym dla mnie zeszytem, w który wklejam nowe wizytówki. Liczę, że po Cosmoprof 2018 znów ich przybędzie, a z niektórych uda się wypracować ciekawe i konkretne kontrakty. Bo zawsze to podkreślam: zeszyt pełen wizytówek to cel do zrealizowania na targach, a cała praca zaczyna się tak naprawdę po ich zakończeniu.

W tym roku jesteśmy pod nieco zmodyfikowanym szyldem. Nasza firma zmieniła delikatnie nazwę na Allvernum. Całą komunikację przygotowaną na targi poświęciliśmy właśnie temu. Jeśli zaś chodzi o jakieś mocniejsze zaakcentowanie produktów, to w tym roku postawiliśmy na nasz bestseller, czyli linię wód perfumowanych dla pań, nagrodzoną tytułem Doskonałości Roku miesięcznika „Twój Styl”.

Stoisko nie jest bardzo duże, ale dobrze zlokalizowane. Przyciąga uwagę. Jesteśmy chwaleni za jego design. Odwiedza nas sporo osób. Są to zarówno nasi klienci, ale przychodzą również dostawcy, bo jak wiadomo Bolonia sprzyja takim dwustronnym spotkaniom B2B. Pojawiają się, co oczywiście cieszy, także nowe firmy, zainteresowane współpracą – także mimo, że pierwszy dzień w tym roku był raczej bardzo spokojny, to drugiego działo się już więcej…

Allvernum obecne jest w 10 krajach. To są bardzo różne rynki, oczywiście nie wszędzie jesteśmy z pełną ofertą. Mamy dystrybucję w krajach bałtyckich: Litwa, Łotwa, Estonia. Nasze produkty można znaleźć w Rosji i w Czechach. Dobrym kierunkiem są dla nas Węgry. Jesteśmy także w Kosowie. Z powodzeniem udało nam się wejść również na rynek włoski – w tym, mamy jednego klienta z Sycylii. Nieco dalej –  eksportujemy do Azerbejdżanu. A zmieniając kierunek na zachodni – nawiązaliśmy również współpracę z dystrybutorem w Kanadzie. Rozpiętość jest zatem duża. Ale apetyt na rozwój eksportu mam jeszcze większy.

Czy ludzie zajmujący się eksportem powinni mieć jakieś szczególne cechy? Na pewno powinni być dobrymi handlowcami, być komunikatywni, ale przede wszystkim umieć postawić się w pozycji klienta, by zrozumieć jego potrzeby. Wtedy ta współpraca będzie lepiej przemyślana i poukładana.

Moim zdaniem na targach pomaga nam to, że jako branża wystawiamy się wspólnie. W Pawilonie Narodowym mamy bezapelacyjnie najpiękniejsze stoiska. Odwiedzający to zauważają i bardzo nas chwalą. Razem, jako branża kosmetyczna, pracujemy nad postrzeganiem polskich kosmetyków i zauważam, że to naprawdę bardzo się zmienia. Na plus oczywiście. Mamy fantastyczne kosmetyki, z których możemy być dumni.

Made in Poland coraz bardziej budzi zaufanie i dobre konotacje. Warto być ponad podziałami - cieszyć się sukcesem każdej polskiej marki, bo to korzystnie procentuje na nas wszystkich.  Potrafimy pięknie budować wizerunek marek, które mamy w ofercie, pracujmy nad promocją polskiej marki!

Mam takie skrzywienie zawodowe od wielu lat, że jeśli tylko jestem na wakacjach za granicą, to nie mogę odpuścić, sprawdzam „co dzieje” się w lokalnych drogeriach. Popatrzeć, kto jest na półkach, pomarzyć, w której sieci chętnie widziałabym moje produkty. Cieszę się, kiedy widzę polskie marki w różnych zakątkach świata. Znajomi (spoza branży), z którymi spędzam urlop, pukają się w czoło, że nie mogę się od tego biznesu oderwać. Ale ja naprawdę lubię chodzić po drogeriach! (śmiech). I wiesz co? Teraz moi znajomi coraz częściej przesyłają mi MMS-y, kiedy są na wakacjach i przypadkiem trafiają na produkty Allvernum w lokalnych sklepach. Ależ się wtedy cieszę!

opr. Lidia Lewandowska, Wirtualne Kosmetyki

# Eksport
reklama