Maciej Pawłowski, prezes zarządu firmy Eurus Sp. z o.o. w portfolio której znajdują się m.in. marki Neboa, Kimoco, Tri.Hee: Decyzję o dołączeniu do tej akcji podjąłem szybko i spontanicznie (nie ukrywam, że przyczynili się do tego moi nastoletni synowie). Uznałem, że skoro dzieje się coś tak dobrego, warto być częścią tego przedsięwzięcia. Na co dzień podejmuję wiele decyzji strategicznych, biznesowych, wymagających szczegółowych analiz, jednak kiedy pojawia się okazja, by zrobić coś dobrego, kieruję się odruchem serca. Wierzę, że odpowiedzialny biznes to nie tylko wyniki finansowe, ale również realny wpływ na otoczenie i ludzi. Dlatego angażujemy się w inicjatywy, które niosą wartość społeczną i mogą przynieść konkretną pomoc.
Absolutnie nie. Myślę, że nikt się tego nie spodziewał - łącznie z samym Łatwogangiem, który marzył o pół miliona złotych, a zebrał ponad 280 milionów. My po prostu chcieliśmy dorzucić swoją cegiełkę. Ale pamiętajmy, że sukces tej akcji to zasługa przede wszystkim wszystkich Polaków, którzy wpłacali po 5, 10, 20 czy 50 złotych, a zwłaszcza młodych ludzi, którzy od pierwszego dnia akcji angażowali w tę zbiórkę swoich znajomych, rodziców, media.
Byłoby hipokryzją twierdzić, że marki, które przekazują duże kwoty angażując się w tego typu inicjatywy, robią to w absolutnej próżni komunikacyjnej. Jest jednak zasadnicza różnica między akcją kalkulowaną pod zasięgi a odruchem, który zasięgi generuje. Nasza decyzja była z tej drugiej kategorii. Jeśli ktoś po tej akcji dowiedział się o Neboa i zajrzy na nasze social media lub poczyta o nas w internecie, zobaczy, że od dawna współpracujemy z organizacją Plastic Bank, sprzątamy plaże, opiekujemy się żółwiami morskimi i chronimy ich gniazda lęgowe. Zadeklarowaliśmy również osiągnięcie neutralności plastikowej w 2027 roku. Jesteśmy konsekwentni w naszych działaniach. RTM jest „przy okazji”, a nie jako cel.
Każdy, kto śledził stream widział, że tak właśnie było. Nasz milion był sygnałem dla innych firm, że warto się zaangażować. Dzięki temu ta decyzja ma podwójną wartość. Uważam, że firmy mogą i powinny reagować szybko i odważnie, kiedy dzieje się coś ważnego. Warto też dodać, że w imieniu marki KIMOCO, która także jest w naszym portfolio, wpłaciliśmy na rzecz Cancer Fighters 200 tysięcy złotych.
Jestem przekonany, że ludzie doskonale wyczuwają, kiedy marka jest prawdziwa. Tu internet i social media są niezawodne - wystarczy poczytać komentarze. Ta akcja pokazała po raz kolejny, że emocje i autentyczność to nie są hasła ze strategii. Trzeba mieć to w DNA firmy i marki. W innym wypadku, zwłaszcza młodzi ludzie bardzo szybko wychwycą hipokryzję i fałsz. Neboa od 5 lat, odkąd jest na rynku, podejmuje działania CSR, bo w nie wierzy. I właśnie dlatego ta decyzja była dla nas prosta i oczywista.
Istotne jest, aby prawidłowo ustalić priorytety, tak aby akcje charytatywne, działania CSR miały wymierną wartość: pomoc chorym dzieciom, wsparcie lokalnych inicjatyw czy działania pro-ekologiczne. Zasięgi czy wsparcie PR mogą temu towarzyszyć, ale argumentem przy podejmowaniu decyzji o podjęciu takich działań nie może być to, czy firmie, marce się to opłaci. Łatwogang udowodnił, że influencerzy i osoby znane potrafią zwielokrotnić efekt dobroczynności i byłoby ignorancją tę lekcję lekceważyć.
Ale prawdziwa odpowiedzialność społeczna to nie tylko wielkie, medialne momenty. Dla nas liczy się jedno: czy to ma realny sens i czy za tym stoi konkretna zmiana. Reszta to kwestia skali. Akcja Łatwoganga okazała się rzeczywiście niezwykle spektakularna, ale nie jest pierwszą, w którą zaangażowała się marka Neboa. Regularnie prowadzimy działania na rzecz ochrony środowiska, wspieramy również wiele lokalnych inicjatyw, np. współpracując regularnie z odziałem onkologicznym szpitala w Białymstoku czy Podlaską Radą Kobiet.