Firmy kosmetyczne z rodzimym kapitałem szukają zwiększenia przychodów w eksporcie
Firmy kosmetyczne z rodzimym kapitałem szukają zwiększenia przychodów w eksporcie

- W Polsce jest sporo rodzinnych firm. Jesteśmy w Unii, nie mamy granic, jest dostępnych coraz więcej narzędzi i do dyspozycji mamy coraz nowsze technologie, które obniżają koszt dotarcia do klienta na całym świecie, nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby eksport firm z rodzimym kapitałem rósł jeszcze szybciej — podkreśla Witold Orłowski.

Część nowo zakładanych podmiotów od początku swego istnienia nie ogranicza się do rynku polskiego, próbując dotrzeć do klientów z całego świata. Taką strategię obiera wiele firm z branży kosmetycznej i w ich przypadku wydaje sie rzeczywiście sprawdzać. Obecnie ok. 25-30 proc. polskiego eksportu kosmetyków to produkcja firm z większościowym polskim kapitałem. W ostatnich pięciu latach eksport polskich kosmetyków wyrażony w tonach rósł o średnio 7,4 proc. rocznie.

Przez lata pierwszym i podstawowym kierunkiem eksportowym polskich kosmetyków był Wschód. To się jednak sukcesywnie zmienia. Dziś polskie firmy kosmetyczne mocno interesują rynki bliskowschodnie, amerykańskie i azjatyckie. Kraje Europy Zachodniej przez lata wydawały się zablokowane na kosmetyki Made in Poland. Ten mentalny mur przebijają zarówno firmy od lat obecne na rynku (choć większość przyznaje, że wejść na rynek francuski, brytyjski czy włoski łatwo nie jest), ale młode firmy, którym czesto wystarcza znacznie mniejsza skala sprzedaży, pojawiają się na tych typowo trudnych rynkach (firmy z obszaru kosmetyki naturalnej - również w hermetycznej raczej Skandynawii).

Małe i średnie przedsiębiorstwa wspomagają się w działalności eksportowej dotacjami. Za słaby punkt takiego wsparcia uważają jednak związną z tym drobiazgową biurokrację. Według niektórych wyliczeń koszt obsługi dotacji wynosi od kilku do kilkunastu procent całości projektu.

# Eksport
reklama