Urszula i Anna Bieluń o tzw. negative claiming
Urszula i Anna Bieluń o tzw. "negative claiming"

Urszula i Anna Bieluń, właścicielki Ministerstwa Dobrego Mydła:

Pytają nas Państwo coraz częściej dlaczego na opakowaniach naszych wyrobów nie ma haseł "bez". Bez parafiny, bez parabenów, bez silikonów, bez SLS-ów, bez PEG-ów (...)

Jest to tak zwany negative claiming, czarny PR substancji, które są dopuszczone do obrotu, co oznacza, że zostały przebadane i uznane za bezpieczne.

My, producenci naturalnych kosmetyków, też nie jesteśmy święci. Szybko połapano się, że "bez" podnosi cenę i zwiększa sprzedaż, że zielone przynosi zielone i strasząc kosmetyką drogeryjną, możemy przytulić do siebie wielu przerażonych klientów. Na tę strategię marketingową nie ma jeszcze nazwy, ale my dobrze wiemy, o co chodzi.

Dlaczego więc "bezy" pojawiają się w komunikacji tylu marek? Czasami z niewiedzy, choć o to trudno posądzić dobrze osadzone na rynku firmy. Częściej dlatego, że lepiej zapłacić karę, ale mieć przekonujący klienta przekaz, niż pozbawić się tak mocnego, przekonującego argumentu.

PS: "Nie testowano na zwierzętach" też nie wolno. Europa nie testuje od 2013 roku. Po prostu.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Edit: Mama Ania też nie pozwala robić obciachu. Never.???? Pytają nas Państwo coraz częściej dlaczego na opakowaniach naszych wyrobów nie ma haseł „bez”. Bez parafiny, bez parabenów, bez silikonów, bez slsów, bez pegów. Spieszymy wyjaśnić. Otóż dlatego, że ojciec Wiesław zwykł mawiać łagodnie ale stanowczo żebyśmy nie robiły wstydu. Jeśli czujemy, że system jest zły to angażujemy się. Chodzimy na protesty, marsze i wybory, walczymy o zmiany w które wierzymy. Ale my Bielunie z zasady jesteśmy legalistami. Płacimy podatki (straszne!????), przyjmujemy kontrole i stoimy w kolejce jeśli należy. Staramy się przestrzegać prawa. I jeśli ktoś z Państwa dotarł do tego miejsca i zastanawia się co mają „bezy” do przestrzegania prawa to może uda nam się zaskoczyć. Nie wolno pisać o bezach. Ustawa zakazuje. Jest to tak zwany negative claiming, czarny PR substancji, które są dopuszczone do obrotu co oznacza, że zostały przebadane i uznane za bezpieczne. My, producenci zielonych kosmetyków też nie jesteśmy święci. Szybko połapano się, że „bez” podnosi cenę i zwiększa sprzedaż, że zielone przynosi zielone i strasząc kosmetyką drogeryjną możemy przytulić sobie wielu przerażonych klientów. Na tę strategię marketingową nie ma jeszcze nazwy ale my dobrze wiemy o co chodzi????. Dlaczego więc „bezy” pojawiają się w komunikacji tylu marek? Czasem z niewiedzy, choć o to trudno posądzić dobrze osadzone na rynku firmy. Częściej dlatego, że lepiej zapłacić karę ale mieć przekonujący klienta przekaz niż pozbawić się tak mocnego, pozornie przekonującego argumentu. PS: „Nie testowano na zwierzętach” też nie wolno. Europa nie testuje od 2013. Po prostu. A my lubimy Państwa więc nie będziemy na czarno Was traktować, straszyć pegiem i slesem. Bo i po co.???????????? Czy my nie powinnyśmy prowadzić bloga? Lepiej by się czytało chyba, wygodniej. Prowadzić? #ministerstwodobregomydla #stopnegativeclaiming

Post udostępniony przez Ministerstwo Dobrego Mydła (@ministerstwodobregomydla)


źródło: Instagram/Facebook
 

# Cytat tygodnia
reklama