Segment branży beauty skierowany do mężczyzn od lat dynamicznie się rozwija. Wystarczy cofnąć się myślami o dekadę i porównać liczbę salonów barberskich wtedy i dziś, by wyraźnie dostrzec tę zmianę. Sukcesywnie rośnie również liczba mężczyzn, którzy są zainteresowani pielęgnacją twarzy, bo kremy kupuje już 30% z nich. Żel + szampon 2w1 coraz częściej zastępowany jest przez dedykowane produkty, bowiem odsetek mężczyzn, którzy przyznali się, że stosują produkty do pielęgnacji twarzy wzrósł w latach 2022-2024 aż o 68%. Rzecz w tym, że jest to jedynie efekt naturalnego rozwoju rynku powoli stymulowanego przez marketingową propagandę.
Rewolucja może dokonać się jedynie poprzez przełamanie tabu, a nie stopniowe wpajanie nowych przekonań. Konieczne jest nie tylko odrzucenie założenia, że nadgorliwa dbałość o wygląd jest wyłącznie domeną kobiet, lecz także przyjęcie za prawdę, że stanowi ona integralny element współczesnej męskości. Tu nie chodzi o powolną transformację, lecz o radykalnie nową tożsamość i to właśnie looksmaxing może być źródłem tego przewrotu.
Niewykluczone, że w najbliższym czasie będziemy obserwować próby zaspokajania nowych męskich potrzeb z rozmachem, którego się nie spodziewaliśmy. Nowe marki dedykowane mężczyznom, nowe kategorie produktów, influencerzy, szeroko zakrojone kampanie… To jest jasne, ale chodzi też o zmianę w sposobie komunikacji.
Po pierwsze dbanie o wygląd nie będzie przedstawiane wyłącznie jako coś, co „wcale nie jest niemęskie”. Pójdziemy dalej. Perfekcyjny wygląd może stać się sednem męskości, co oznacza, że dawne wartości będą tracić na znaczeniu. Produkty nie będą tak mocno kojarzone z siłą charakteru, odwagą i konsekwencją, a bardziej z przełożeniem ich stosowania na wizerunek i życiowe sukcesy, na które wpływają.
Po drugie fizyczna atrakcyjność będzie przedstawiana jako istota tego, kim jestem będąc mężczyzną. Nie jako fanaberia lub dodatek, lecz jako fundament, klucz do autentycznego wyrażania siebie w świecie, gdzie pierwsze wrażenie decyduje o wszystkim.
Po trzecie, czy tego chcemy, czy nie, branża beauty w dużej mierze monetyzuje kobiece kompleksy – i to samo będzie musiała uczynić z męskimi. Marki mogę ulec pokusie, by subtelnie wykorzystywać lęki: zmarszczki jako drogę do degradacji społecznej, łysienie jako barierę w awansie, słabo rozwinięte mięśnie jako przeszkodę w relacjach. Kampanie będą budowane wokół historii „przed i po” mężczyzn, którzy odzyskali pewność siebie i status alphy w stadzie dzięki serum, zabiegom czy perfekcyjnej rutynie skincare.
źródło: NowyMarketing.pl; "Mężczyźni a branża beauty. Jak looksmaxing zmieni rynek?"