Grzegorz Sienkiewicz, wspólnik i CEO 4 Szpaki: Bardzo często sobie to pytanie zadaję, natomiast mówiąc wprost: nie mam odpowiedzi liczbowej. Staram się nie podchodzić do tej firmy jak do liczby, tylko jak do organizmu żywego. Chcemy, by się rozwijała i dawała całemu zespołowi poczucie dumy. Powiem coś jeszcze bardziej ambitnego, górnolotnego... Chcielibyśmy też być powodem do dumy dla Polaków. Jeżdżąc za granicę na różne wydarzenia targowe, patrząc przez pryzmat własnej historii – człowieka w średnim wieku, który doświadczył wszystkich przełomów w Polsce, dostrzegam, jak Polska na przestrzeni ostatnich 30 lat się zmieniła. I bardzo ubolewam nad tym, jak nasi krajanie jeszcze nie wierzą w nasz naród, w naszą myśl techniczną i często preferują produkty zagraniczne, myśląc, że są one po prostu lepsze.
Ja wychodzę z założenia, że marka Made in Poland to już jest powód do dumy i naprawdę mamy czym się chwalić. Jedyne co musimy zrobić, to tak naprawdę zmienić trochę przyzwyczajenia ludzi i łamać te stereotypy, które budowały się przez dziesięciolecia. Mamy już na to też konkretne dowody. Pytasz, jak wyobrażam sobie nas za 10 lat? Wyobrażam sobie markę 4 Szpaki jako jednym tchem wymienianą markę polską, która jest znana na świecie i sprawia, że Polacy są dumni z naszego produktu, naszej marki i z Polski.
To znowu jest bardzo kompleksowe pytanie. Tak naprawdę chyba to, co robię na co dzień, czyli spotykać się z różnymi ludźmi. Wyjeżdżam często na targi za granicę i ta perspektywa zagraniczna pozwala mi spojrzeć na nas z zewnątrz. Kim jesteśmy? Co ludzie o nas myślą? Co mówią? Jednocześnie wracam do firmy i staram się być jak najbliżej ludzi tutaj. Jest to wyzwanie, nie ukrywam, bo łatwej jest zamknąć się w tym obszarze zagranicznym. Tylko nie można przecież zapomnieć o tym, co na co dzień dzieje się w firmie. Staram się więc łączyć te dwie perspektywy. Na pewno też staram się dużo czytać, uczestniczyć w rozmaitych szkoleniach, np. związanych z tematyką rozwiązywania konfliktów, z pracą nad emocjami... To pozwala spojrzeć trochę w głąb siebie, trochę inaczej na otoczenie – i to ma sens także w obszarze poza-firmowym, bardziej ludzkim.
Nie można uogólniać, mówić wyłącznie o sobie, swojej perspektywie, dzielić na my-wy, bo to powoduje, że komunikat się gdzieś rozmywa. Staram się więc koncentrować na tym, żebym jako człowiek, ojciec, mąż, osoba zarządzająca firmą, szef, partner biznesowy, mógł rozumieć potrzeby drugiej strony. Żebym mógł realizować założone cele i żeby móc to realizować w takim poczuciu – z jednej strony – słuszności, a z drugiej – partnerstwa. Bez poczucia wykorzystywania, tylko, że łączymy te cele w jedną całość, co pozwala w partnerskim trybie iść do przodu.
źródło: Greg Albrecht Podcast: "Z Białegostoku do Tokio. Co ekscytuje klientów z Azji? | Grzegorz Sienkiewicz 4 Szpaki"