Czujemy wobec nich coraz większy respekt i wszyscy powinni. Wbrew powszechnemu mniemaniu oni wcale nie stawiają tylko na produkty tanie i kiepskiej jakości. To się szybko zmienia. Dokonali ogromnego postępu w zakresie receptur oraz nowych trendów na rynku. Było to doskonale widać na ostatnich targach w Dubaju i Hongkongu, gdzie ich produkty na wszystkich zrobiły wrażenie. Do tego poczynili niesamowity postęp w zakresie produkcji opakowań, są w stanie zaoferować dosłownie wszystko, co można sobie wyobrazić. Na jednym ze spotkań byliśmy, delikatnie mówiąc, mocno zaskoczeni tym, że po rozmowie i określeniu, mniej więcej, jakie są nasze oczekiwania i jakiego produktu szukamy, po kilku godzinach przed kolejną fazą rozmów dostarczono nam walizkę z próbkami – w opakowaniach z logo, jakie chcieliśmy na nim umieścić, w pełnej gamie kolorystycznej - nikt z nas nie spodziewał się, że tak szybko jest to możliwe. Oni pokazują jednak, że jak najbardziej i tego producenci w Europie powinni się na serio obawiać.
Chińskie fabryki już operują na zupełnie innym, kosmicznym poziomie, opierają się na pełnej automatyzacji i robotyzacji. W fabrykach nonstop trwa w pełni powtarzalna produkcja towarów, które trafiają na cały świat. Oczywiście, można próbować choćby cłami to ograniczać, ale przecież na to też są sposoby, ponieważ eksport z Chin może odbywać się za pośrednictwem państw trzecich.
Chińskie firmy mogą błyskawicznie wyprzeć europejskie w ciągu pięciu lat. Mowa oczywiście o markach młodych, a nie tych, których brand jest już u konsumentów mocno zakorzeniony. Stanie się tak, jeśli Europa się nie zreflektuje i nie znajdzie metod ochrony swoich rodzimych firm. Chińczycy już mają w ofercie naprawdę świetnej jakości kosmetyki za ułamek cen największych globalnych producentów, którzy, nie ukrywajmy, mają ogromne marże. Wyprodukować dzisiaj dobry towar nie jest wcale trudne i drogie. Trudniejsza jest promocja i sprzedaż, ale Azjaci się tego uczą i mają duży potencjał.