Anna Didiuk i Anna Rutkowska-Didiuk, Mokosh Cosmetics o samodzielności i możliwości współpracy z inwestorem
Anna Didiuk i Anna Rutkowska-Didiuk, Mokosh Cosmetics o samodzielności i możliwości współpracy z inwestorem

Mokosh Cosmetics to spółka założona w 2014 roku. W ubiegłym roku właścicielki miały już kilka milionów złotych obrotu, w tym roku jej przychody mogą się podwoić, a od drugiego roku działalności firma przynosi zysk.

Anna Didiuk: Wszystko, co miałyśmy na kontach, wpompowałyśmy w firmę. Nie było przy tym żadnego funduszu, nie była to spółka córka innej większej firmy czy firma powstała na bazie innej spółki. Dla nas był to "wóz albo przewóz". Wiedziałyśmy, że musi się udać, po prostu nie miałyśmy innego wyjścia. Wyszłyśmy ze strefy komfortu, jeździłyśmy od miasta do miasta własnym samochodem i oferowałyśmy nasze pierwsze produkty hotelom i salonom spa. (...) W związku z tym, że zainwestowałyśmy w firmę wszystkie nasze oszczędności, od początku musiałyśmy podejmować różne trudne decyzje. Kiedy coś nie przynosiło takich efektów, jak chciałyśmy, od razu zmieniałyśmy strategię i kładłyśmy nacisk na coś innego.

Kosmetyki Mokosh można już kupić na Ukrainie, w wybranych sklepach w Niemczech, Wielkiej Brytanii, niedługo na Litwie i w Rosji. W Szwecji marka pojawi się pod inną, lokalną nazwą. Firma pozyskała 226 tys. finansowego wsparcia z programu Go to Brand na promocję marki na rynkach zagranicznych. A jak wspólniczki zapatrują się na kwestię potencjalnego udziałowca w firmie?

Anna Rutkowska-Didiuk: Nie lubimy stagnacji. Kiedy za długo jest dobrze, odczuwamy niepokój, czy czegoś nie przespałyśmy. Więc gdyby pojawiła się opcja pozwalająca na zwiększenie realnej wartości naszej firmy we współpracy z kimś dysponującym większym budżetem i gdybyśmy wspólnie z tym kimś mieli taką samą wizję rozwoju i styl pracy, jesteśmy otwarte na rozmowy.
 

źródło: Forbes, październik 2019, "Zdrowe kosmetyki od słowiańskiej bogini", tekst: Magdalena Lemańska.
# Cytat tygodnia
reklama