Kacper Ponikowski, prezes MGP Cosmetics: Skin Science od początku rozwija się tutaj, na gdańskim Jasieniu. Mamy tu zaplecze badawcze i produkcyjne. Bardzo zależało nam, by stworzyć markę lokalną, opartą na rzetelnej nauce, a nie na chwytliwych hasłach. Co więcej, w naszym zakładzie powstają również kosmetyki dla innych marek w ramach produkcji kontraktowej. Wiele osób przychodzi do nas z pomysłem na produkt „szyty na miarę” – a my pomagamy te marzenia realizować. Za opracowanie receptur, technologii oraz cały proces wdrożenia, w tym badania kliniczne, odpowiada moja żona - prof. Magdalena Górska-Ponikowska.
Magdalena Górska-Ponikowska: Firma powstała dzięki mężowi, który poświęcił bardzo wiele – zarówno zawodowo, jak i prywatnie, wybierając branżę beauty zamiast przemysłu motoryzacyjnego. Pięć lat temu powiedzieliśmy sobie: „teraz albo nigdy” i tak na świat przyszło nasze wspólne „dziecko” – Skin Science. Tworzymy prawdziwy dream team. Wzajemnie się motywujemy i wspieramy, choć – jak w każdym małżeństwie i biznesie – drobne sprzeczki są na porządku dziennym (śmiech).
Magdalena Górska-Ponikowska: Fundamentem jest skład, który ma działać. Tworzymy kosmetyki o realnej skuteczności, dobierając substancje aktywne tak, aby były biodostępne dla komórek skóry – czyli działały tam, gdzie rzeczywiście zachodzą procesy biologiczne. Kluczowa jest także synergistyczne działanie składników. Odpowiednio dobrane substancje wzajemnie się wspierają, potęgując efekt działania. Dzięki temu nasze kosmetyki mogą realnie redukować zmarszczki, poprawiać jędrność skóry, ograniczać siwienie czy stymulować wzrost włosów. To, co nas wyróżnia, to zaplecze naukowe. Prowadzimy badania komórkowe na modelach starzenia skóry, analizujemy markery starzenia i parametry biochemiczne oraz wykonujemy rzetelne badania kliniczne. Do niedawna było to domeną wyłącznie globalnych koncernów. Dziś pokazujemy, że polska marka może nie tylko dorównać, ale także wyznaczać światowe trendy, jak w przypadku naszego serum senolitycznego, które ogranicza siwienie, wypadanie włosów i stymuluje ich wzrost.
Kacper Ponikowski: Możemy się także pochwalić nową linią EVO – Evolution – w seriach Molecules oraz Stem-Cell Line. Zastosowaliśmy w nich autorskie nośniki, w których zamknęliśmy m.in. retinol, koenzym Q10 czy kurkuminę.
Magdalena Górska-Ponikowska: To ogromny krok naprzód. Opracowane przez nas formulacje zawierające wspomniane nośniki stanowią podstawę zgłoszenia patentowego.
Jak brzmi Wasza definicja innowacji?Magdalena Górska-Ponikowska: Dla nas innowacja to proces: od koncepcji naukowej, przez testy in vitro i in vivo, po kontrolę jakości. To podejście bliższe farmacji niż klasycznej kosmetyce. Dlatego część ekspertów określa nasze produkty jako kosmeceutyki lub dermokosmetyki. Choć definicje te nie są formalnie uregulowane prawnie, pomagają konsumentom zrozumieć charakter produktu.
Kacper Ponikowski: Jeśli więc ktoś chce spróbować dermokosmetyków, które naprawdę działają – zapraszamy do odkrycia naszej marki.
Magdalena Górska-Ponikowska: Tak. Biorę odpowiedzialność za każdy etap: od receptury po kontrolę jakości. To w naszym przypadku nie slogan, lecz standard pracy. Mam ku temu odpowiednie wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Inwestujemy mocno w firmę. Nieustannie się rozwijamy i rozbudowujemy park maszynowy. Mamy własne laboratorium R&D oraz pracownię hodowli komórkowej. Nad zapleczem technologicznym czuwa mój mąż – nasz „ekspert od maszyn”.
Magdalena Górska-Ponikowska: Uważam, że do cen podchodzimy bardzo uczciwie. Staramy się, by cena była maksymalnie przystępna, ponieważ naszym celem jest demokratyzacja skutecznej pielęgnacji. Jednocześnie trzeba jasno powiedzieć: surowce o realnej skuteczności – peptydy, zaawansowane nośniki, opatentowane substancje aktywne – oraz badania naukowe są kosztowne. Na tym nie da się oszczędzać, jeśli chcemy osiągać efekty.
W branży trwa dyskusja: czy ważniejsza jest jakość czy jednak marketing. I patrząc przez pryzmat social mediów czy promocji cenowych można odnieść wrażenie, że to drugie pomaga bardziej...Magdalena Górska-Ponikowska: W przypadku jakości nigdy nie idziemy na kompromis. Zawsze przekładamy skuteczność i bezpieczeństwo produktu nad chwytliwe hasła czy współprace influencerskie. Nie sprzedajemy obietnic. Sprzedajemy skład, badania i działanie. Nie zgodzę się na obniżanie jakości tylko po to, by cena lepiej wyglądała na półce.
Kacper Ponikowski: Nie praktykujemy podejścia „design to cost”, które dominuje w branży. Zamiast dopasowywać produkt do budżetu, staramy się wyznaczać światowe trendy - i z dumą widzimy, że nam się to udaje.
Magdalena Górska-Ponikowska: Oczywiście pozytywne opinie. Otrzymujemy wiele takich od osób, które widzą realną poprawę kondycji skóry. To najlepsze potwierdzenie, że naukowe podejście ma sens.
Magdalena Górska-Ponikowska: Rzeczywiście. Prowadzimy konsultacje trychologiczne i pielęgnacyjne, ponieważ zależy mi na świadomym doborze produktów. Często osobiście prowadzę wykłady i seminaria - nie tylko dla branży, ale dla wszystkich, którzy chcą lepiej zrozumieć skórę, składniki aktywne i proces przenikania substancji. To nie jest promocja marki, lecz edukacja. A edukacja jest równie ważna jak sama formuła.
Jaką przyszłość widzą Państwo dla marki?Magdalena Górska-Ponikowska: Chciałabym, aby Skin Science stało się synonimem skuteczności i rzetelności, a Gdańsk był kojarzony z miejscem, w którym powstają projekty na światowym poziomie. Mamy tu ogromny potencjał – naukowy i ludzki.
Kacper Ponikowski: Kochamy Gdańsk i nie wyobrażamy sobie innego miejsca do życia i rozwijania biznesu. Zresztą Pomorze bogate jest w mocne firmy kosmetyczne. Swoje siedziby mają tu Oceanic, Ziaja, Wibo, Marion. Nie jesteśmy marką masową, inaczej się specjalizujemy, ale czujemy, że dobry wiatr od morza dmucha także w nasze skrzydła. Metaforycznie!
opr. Inga Lewandowska, Wirtualne Kosmetyki