Zenon Ziaja o podatkach i przewadze konkurencyjnej mniejszych firm wobec koncernów
Zenon Ziaja o podatkach i przewadze konkurencyjnej mniejszych firm wobec koncernów

Maciej Drzewicki, Grzegorz Kubicki: Pana firma bardzo wyróżnia się tym, że wszystkie podatki płaci w Polsce. Nigdy pana nie kusiła optymalizacja kosztów – tworzenie firm w rajach podatkowych, przeniesienie produkcji w poszukiwaniu niższych kosztów pracy?

Zenon Ziaja, prezes zarządu Ziaja: Znam się na kremach, nie będę z siebie wariata robił.

Wielu dało się skusić.

ZZ: To  nie moja sprawa. Koncentruję się na swoim – i namawiam do tego samego następne pokolenia. Chcę jeździć autostradami, mieć dobrą opiekę medyczną... Wszyscy chcemy mieć dobrze tutaj, więc ktoś musi te podatki płacić. Oczywiście, jeśli są na sensownym poziomie, bo w Polsce za czasów komunizmu dla niektórych przedsiębiorstw było to 95-98 proc.

A obecnie są sensowne?

ZZ: Uważam, że tak. O ile już nie będą podwyższane.

I żeby było jasne: nie zamierzam nikogo, kto optymalizuje koszty, krytykować. Nie dam się wciągnąć w dyskusję, czy to etyczne itd. A może zrobił to, bo tu konkurencja jest za silna i inaczej by zbankrutował? Poza tym każde przedsiębiorstwo działa według prawa.

Jeżeli państwo dochodzi do wniosku – a ma takie prawo – że przedsiębiorca może wyprowadzić coś za granicę, to jeśli on z tej możliwości korzysta, należy mieć pretensje nie do niego, a do ustawodawcy.

To nie jest dyskusja o moralności – możemy tylko dyskutować, czy to, co się stało, było zgodne z prawem czy nie. Inna sprawa, że dziś często to samo prawo inaczej jest oceniane przez urzędników w Bydgoszczy, a inaczej przez tych z Gdańska. A to już jest katastrofa.

Jakie są plany ekspansji?

ZZ: Spokojnie pracujemy, rozwijamy eksport. Ale z głową. Jesteśmy już w 60 krajach. Ostatnio nawet musieliśmy zdecydować o ograniczeniu rozwoju eksportu.

Zaskakujący krok.

ZZ: Takie na dziś mamy możliwości. Musimy wybudować nową fabrykę, a dopiero co skończyliśmy podobną inwestycję. Na rynku europejskim zaczyna brakować niektórych towarów, a zapotrzebowanie na produkcję naszego rodzaju jest naprawdę ogromne.

A wydawałoby się, że akurat ten rynek jest mocno nasycony, a karty rozdają ogromni, globalni producenci.

ZZ: Wielkie koncerny skupiły się na produkcji bardzo wąskiej gamy produktów, na cały świat. A ludzie potrzebują jednak jeszcze czegoś więcej. Czegoś, czego produkcja tym największym po prostu się nie opłaca.

One, jeśli mają wyprodukować jakiś specyfik w liczbie poniżej dwóch milionów sztuk, po prostu się za to nie zabierają. Na tym korzystają mniejsze firmy, takie jak my, to jest nasza nisza.

Rzecz jasna my się też rozwijamy. Dawniej zamykaliśmy produkcję, gdy zamówienia spadały do kilku tysięcy, obecnie to już kilkanaście tysięcy. To po prostu ekonomia. W firmie prywatnej nie można robić czegoś, co się jej nie opłaca.


źródło: "Na dłuższą metę w życiu wygrywa logika", wywiad Macieja Drzewickiego i Grzegorza Kubickiego w ramach "100 firm na 100-lecie"; "Gazeta Wyborcza"

# Cytat tygodnia
reklama