Dorota Soszyńska o zadbanych Polkach i mocnej pozycji kosmetycznego Made in Poland
Dorota Soszyńska o zadbanych Polkach i mocnej pozycji kosmetycznego Made in Poland

Wirtualna Polska: Jak utrzymać się na rynku kosmetycznym tak nasyconym, jak polski?

Dorota Soszyńska, współwłaścicielka firmy Oceanic:

Trzeba ciągle biec i ani na chwilę nie myśleć, że dotarło się do mety. W przypadku Oceanic oznacza to ultranowoczesną fabrykę w Trąbkach Małych koło Gdańska i laboratorium, które co roku opracowuje 300 nowych receptur: 200 pielęgnacyjnych i 100 do makijażu z linii AA Wings of Color.

To oznacza, że codziennie, poza świętami, powstaje nowy produkt.

Dorota SoszyńskaWP.pl: Jakie są Polki?

D.S.: Polki są niesamowicie zadbane. Jestem pod wrażeniem ich wiedzy na temat urody, kosmetyków, składników. I tego, jak dużo uwagi poświęcają swojemu wyglądowi – nie tylko modzie czy makijażowi, ale przede wszystkim – pielęgnacji i zdrowemu stylowi życia. Mówi się, że najbardziej zadbane są Francuzki. Moim zdaniem Polki je wyprzedziły.

Jesteśmy też niesamowicie zadbane intelektualnie. Orientujemy się, który film dostał nominacje do Oscara, co warto zobaczyć w teatrze, co dzieje się w polityce, jakie są trendy w makijażu i jakie książki trzeba przeczytać.

Lubię pracować z kobietami. Są dobrze wykształcone, kompetentne, wielozadaniowe, empatyczne. Polacy gonią Europejczyków. Polki już dawno wszystkich wyprzedziły.

WP.pl: Czy oznaczenie Made in Poland na kosmetykach pomaga czy przeszkadza?

D.S.: Jeszcze kilka lat temu eksportowane kosmetyki miały napis "Made in EU". Polskość produktów była ukrywana, zwłaszcza na rynkach europejskich, gdzie najlepsze marki narodowe miała Francja czy Niemcy. Teraz "Made in Poland" to powód do dumy. Zwłaszcza w krajach Bliskiego Wschodu i Azji!

Proszę pomyśleć, Koreanki, Japonki, które tak podziwiamy za wyjątkowo zadbaną skórę, uważają, że polskie kosmetyki pozwolą im jeszcze lepiej zatroszczyć się o potrzeby twarzy czy ciała.

To dowód na to, że te lata pracy nad jakością polskich produktów nie poszły na marne. I że postawienie wszystkiego na jedną kartę w szalenie trudnym roku 1989, gdy Polacy zachłysnęli się produktami "z Zachodu", opłacało się.

To dzięki takim markom jak nasza, polskie startupy kosmetyczne, które rosną jak grzyby po deszczu, mają szansę przebicia na międzynarodowych rynkach.

WP.pl: Czy podczas podróży wypatruje Pani produktów swoich marek?

D.S.: Oczywiście! Żartujemy z mężem, że powinniśmy jeździć tylko tam, gdzie sprzedajemy nasze kosmetyki. To i tak spory kawałek świata, ponad 50 krajów w Ameryce, Europie, Azji, Australii i oczywiście – Afryce. Najbardziej cieszę się, gdy widzę klientów za granicą kupujących nasze produkty.
 

źródło: Wirtualna Polska, "Dorota Soszyńska miała być pianistką, została milionerką. Chce, by córka poszła w jej ślady", Aleksandra Kisiel; materiał powstał w ramach cyklu #ZadbanaPolka

# Cytat tygodnia
reklama