Co realnie decyduje dziś o sukcesie produktu?
Obserwuję wyraźne rozwarstwianie się rynku na dwa modele. Pierwszy oparty jest na trendzie - szybkie wejście, krótki cykl życia, produkt zastępowalny następnym viralem. Drugi, który wybrałam dla Slavii, to model oparty na potwierdzonym działaniu - niezależnie od tego, co dzieje się w mediach społecznościowych. Nasze produkty mają autorskie receptury tworzone od zera, z certyfikowanymi surowcami w stężeniach które gwarantują efekty, a skuteczność całych formuł dokumentujemy mierzalnymi badaniami aparaturowymi. Trend może przyciągnąć uwagę, dlatego warto obserwować rynek i trendujące składniki aktywne, ale to dowód na działanie - konkretna cyfra z badania - buduje realne przekonanie. Uważam, że dziś „jakość" jako hasło nie wystarczy: klientka potrzebuje zobaczyć, co się kryje za tym słowem.
Co realnie oznacza „słuchanie klientów"?
Dla mnie to wciąż przede wszystkim dialog - i to jest świadomy wybór, nie zaniechanie pracy z danymi. Oczywiście analizuję sprzedaż, komentarze, zachowania zakupowe. Ale najcenniejszym sygnałem pozostają rozmowy: pytania o konkretny produkt, reakcje po pierwszym zastosowaniu, szczere opinie klientek, które rozumieją skład i potrafią go ocenić. To one wpłynęły na kilka realnych decyzji reformulacyjnych. Dane mówią mi, co się dzieje; rozmowy - dlaczego. Oba źródła są potrzebne, ale żadne z nich nie zastąpi drugiego.
Jak zmieniło się pojęcie „must-have kosmetyku"?
To pytanie dotyka czegoś, z czym zmagam się jako założycielka marki premium. Status „must-have" stał się w dużej mierze kwestią narracji i kontekstu, a nie tylko samego produktu. Na przykład nasze Liftingujące serum z senolitykami - opracowane we współpracy ze znaną influencerką Pondi - o ogromnej wiedzy kosmetycznej, wyprzedało się w całości w dwóch rzutach produkcyjnych, nie dlatego, że kosmetyk stał się viralem, ale dlatego, że rozwiązywał konkretny problem. Dodatkowo udokumentowaliśmy jego skuteczność (+29% gęstości skóry w badaniu aparaturowym) i oparliśmy to na zaufaniu do Pondi i do Slavii. To pokazuje, że „must-have" w segmencie świadomej pielęgnacji wciąż może być zakotwiczone w produkcie - pod warunkiem, że produkt ma co powiedzieć i ktoś potrafi to rzetelnie wytłumaczyć.
Co realnie buduje lojalność w beauty?
Zaufanie - to moja odpowiedź, choć wiem, że brzmi niepozornie. Klientka, która rozumie, dlaczego używa danego produktu, rzadziej sięgnie po substytut po jednym poście jakiegoś influencera. Dlatego edukacja jest dla nas filarem komunikacji, nie dodatkiem do marketingu. Mamy klientki, które są z nami od pierwszego roku działalności, bo traktujemy je jak partnerki w pielęgnacji, nie jak odbiorczynie komunikatów sprzedażowych. Lojalność w beauty jest krucha wtedy, gdy marka sprzedaje wyłącznie obietnicę. Kiedy klientka widzi mierzalny efekt i rozumie mechanizm jego działania, marka staje się dla niej autorytetem - a autorytetów się nie zamienia pochopnie.