Amerykańska Food and Drug Administration zaproponowała dodanie bemotrizinolu do listy zatwierdzonych składników aktywnych stosowanych w kosmetykach przeciwsłonecznych sprzedawanych bez recepty.
Jeśli decyzja wejdzie w życie, będzie to pierwszy nowy filtr UV dopuszczony przez FDA od około 20 lat – wydarzenie o dużym znaczeniu zarówno regulacyjnym, jak i biznesowym dla branży kosmetycznej.
W Stanach Zjednoczonych produkty z filtrem przeciwsłonecznym są klasyfikowane jako leki OTC (over-the-counter), co oznacza, że każdy filtr UV musi przejść wieloletni i rygorystyczny proces oceny bezpieczeństwa oraz skuteczności. W praktyce doprowadziło to do stagnacji innowacyjnej – lista dopuszczonych filtrów pozostawała niemal niezmieniona od lat 90., podczas gdy rynki europejskie i azjatyckie rozwijały się w oparciu o nowoczesne rozwiązania formulacyjne.
Bemotrizinol, znany również pod nazwą Tinosorb S, jest filtrem szerokopasmowym chroniącym zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB. Od lat stosowany jest w Europie, Azji oraz Australii i uchodzi za składnik fotostabilny, skuteczny oraz charakteryzujący się niską penetracją przez skórę. To właśnie te cechy sprawiają, że jest szczególnie ceniony przez producentów dermokosmetyków oraz marek stawiających na wysoką ochronę przeciwsłoneczną przy jednoczesnym komforcie stosowania.
Propozycja FDA zakłada dopuszczenie bemotrizinolu do stosowania w określonym stężeniu oraz w połączeniu z innymi filtrami UV. Na obecnym etapie nie jest to jeszcze ostateczna decyzja – dokument został skierowany do konsultacji publicznych, które są standardowym elementem amerykańskiego procesu regulacyjnego. Dopiero po ich zakończeniu agencja będzie mogła wydać finalne rozporządzenie.
Dla rynku kosmetycznego potencjalne zatwierdzenie bemotrizinolu ma znaczenie wykraczające poza samą listę składników. Branża od lat zwraca uwagę, że amerykańskie produkty SPF pozostają technologicznie w tyle za europejskimi czy koreańskimi odpowiednikami, szczególnie pod względem lekkości formuł, stabilności filtrów oraz ochrony UVA. Nowy filtr mógłby otworzyć drogę do bardziej zaawansowanych, nowoczesnych produktów przeciwsłonecznych, zarówno w segmencie masowym, jak i prestige.
Zmiana ta może również wpłynąć na strategie globalnych marek kosmetycznych. Dotychczas wiele firm oferowało różne wersje filtrów przeciwsłonecznych w zależności od rynku, dostosowując składy do lokalnych regulacji. Zatwierdzenie bemotrizinolu w USA mogłoby uprościć portfele produktowe i zachęcić producentów do silniejszych inwestycji w kategorię sun care na rynku amerykańskim, który pozostaje jednym z największych i najbardziej dochodowych na świecie.
Choć pełne wdrożenie nowych produktów z bemotrizinolem może zająć jeszcze kilkanaście miesięcy, już sama propozycja FDA jest sygnałem przełomu. Po latach regulacyjnego impasu amerykański rynek SPF może wreszcie otworzyć się na innowacje znane konsumentom z innych regionów. Dla branży kosmetycznej to sygnał, że regulator zaczyna realnie reagować na technologiczny dystans rynku SPF, co w dłuższej perspektywie może przełożyć się na większą dynamikę innowacji i zmian w ofercie produktów przeciwsłonecznych.