Gdy Jennifer Aniston weszła do świata haircare, nie było w tym przypadku. Przez lata była jedną z największych ikon fryzur popkultury, a słynna fryzura Rachel z serialu Friends stała się jednym z najbardziej popularnych cięć w latach 90. Nic więc dziwnego, że jej marka LolaVie od początku wzbudzała ogromne zainteresowanie. Dziś brand jest już dostępny także w polskim Douglas, dołączając do coraz mocniejszej kategorii celebryckich marek beauty obecnych w Europie.
LolaVie wystartowała w 2021 roku, jednak – jak podkreśla sama Aniston – prace nad marką trwały niemal pięć lat. Aktorka wielokrotnie zaznaczała, że nie chciała stworzyć kolejnego projektu opierającego się wyłącznie na rozpoznawalnym nazwisku.
– Chcemy po prostu, by ludzie czuli się dobrze ze swoimi włosami – mówi Jennifer Aniston w rozmowie z amerykańskim „Forbes”.
To właśnie to podejście najlepiej oddaje filozofię marki: mniej wielkich deklaracji, więcej codziennego komfortu i dobrze wyglądających włosów.
Historia nazwy marki jest również osobista. Jennifer Aniston od lat bywa nazywana przez przyjaciół „Lola”. Pseudonim pojawił się jeszcze w czasach, gdy przeprowadziła się z Nowego Jorku do Kalifornii i kupiła swój pierwszy samochód. Znajomi zapytali wtedy, jak go nazwała. Aniston – nie do końca rozumiejąc po co autom imiona – spontanicznie zażartowała „Lola”, inspirując się piosenką Sarah Vaughan „Whatever Lola Wants”. Z czasem pseudonim został z nią na lata, długo po tym, gdy samochodu-Loli już dawno nie było.
Dziś nazwa oznacza dla aktorki coś więcej. Jak podkreśla marka, „Lola” symbolizuje kobietę, która jest sobą, wierzy w siebie i żyje na własnych zasadach. Z kolei francuskie „vie” oznacza życie. W efekcie LolaVie można odczytywać jako „LolaLife”.
LolaVie bardzo świadomie buduje również swój wizualny świat. Marka stawia na minimalistyczną estetykę, biało-czarne opakowania, prostą typografię i nowoczesny charakter. To design, który dobrze wpisuje się w aktualne trendy premium beauty – dyskretny, elegancki, ale bez przesadnego dystansu.
Ta estetyka współgra z wizerunkiem samej Jennifer Aniston, która od lat kojarzona jest raczej z naturalnością, ponadczasowym stylem i effortless beauty niż z agresywnie trendowym podejściem do urody. Co ważne, marka wydaje się szczególnie bliska kobietom z pokolenia Jennifer Aniston – konsumentkom 40+ i 50+, które szukają pielęgnacji skutecznej, nowatorskiej i premium, ale jednocześnie niewymuszonej oraz łatwej do włączenia do codziennej rutyny.
Choć komunikacja LolaVie pozostaje bardzo lifestyle’owa i przystępna, marka mocno opiera się na zapleczu technologiczno-formulacyjnym. Jednym z jej filarów jest autorska technologia B-Pro3 Bond Technology, opracowana z myślą o odbudowie wszystkich trzech typów wiązań we włosach, ale również ochronie przed kolejnymi uszkodzeniami. Technologia wykorzystuje bio-polimery pozyskiwane z protein chia, które tworzą nową warstwę ochronną na powierzchni włosa. Marka podkreśla, że chodzi nie tylko o natychmiastowy efekt wygładzenia czy regeneracji, ale również długofalową ochronę włosów.
LolaVie bardzo mocno akcentuje również niezależne testy laboratoryjne produktów. Marka informuje m.in., że jej odbudowujący szampon i odżywka mocno redukują łamliwość włosów - nawet o 77 proc. już po jednym użyciu.
To ciekawy przykład brandu, który próbuje połączyć dwa światy: zaawansowaną tech-beauty oraz prostą, codzienną komunikację skierowaną do szerokiego grona konsumentek. LolaVie nie epatuje laboratoryjnym językiem, ale jednocześnie bardzo wyraźnie buduje swoją wiarygodność wokół badań, formulacji i skuteczności działania.
Co ważne, Jennifer Aniston nie pełni w marce wyłącznie roli ambasadorki czy twarzy kampanii. Według zespołu LolaVie aktorka jest mocno zaangażowana w rozwój produktów, testy formulacji i sam proces innowacji.
Ten kierunek ma być zresztą dalej rozwijany. Marka zapowiada, że kolejne premiery będą jeszcze mocniej odpowiadały na realne potrzeby społeczności LolaVie, a jednym z obszarów rozwoju mają być produkty skoncentrowane wokół objętości włosów.
Choć rynek haircare coraz mocniej inspiruje się skincare i zaawansowanymi technologiami, LolaVie zauważa jednocześnie rosnącą potrzebę upraszczania rutyn pielęgnacyjnych. Marka podkreśla, że konsumenci chcą dziś produktów opartych na nauce, ale jednocześnie prostych, intuicyjnych i wygodnych w użyciu.
To podejście dobrze wpisuje się również w grupę docelową brandu. LolaVie wydaje się szczególnie bliska rówieśniczkom Jennifer Aniston – kobietom 40+ i 50+, które szukają nowoczesnej, skutecznej pielęgnacji włosów, ale bez przesadnie skomplikowanych rytuałów i technicznego żargonu.
Obecność LolaVie w polskim Douglasie wpisuje się zresztą w szerszy trend ekspansji amerykańskich marek celebryckich na europejski rynek premium beauty. Konsumentki coraz częściej oczekują jednak czegoś więcej niż tylko znanego nazwiska. Liczy się spójność estetyki, jakość formulacji i wiarygodność całej historii marki. W przypadku LolaVie te elementy wydają się ze sobą dobrze współgrać.