Katarzyna Marcinkowska, Marketing Manager Revers Cosmetics: Firma REVERS COSMETICS jest dziś obecna na blisko 40 rynkach zagranicznych. Nasza obecność obejmuje zarówno Unię Europejską, jak i rynki pozaunijne.
Strategicznie patrzymy przede wszystkim na Europę Środkowo-Wschodnią i kraje bałtyckie, gdzie polskie kosmetyki mają już dobrą rozpoznawalność i są konkurencyjne jakościowo oraz cenowo. Bardzo istotne są dla nas również rynki Europy Zachodniej, ponieważ obecność na nich daje marce możliwość budowania bardziej międzynarodowego pozycjonowania.
Nie chodzi nam jednak wyłącznie o liczbę krajów. Zależy nam przede wszystkim na budowaniu trwałej dystrybucji, współpracy z dużymi sieciami handlowymi i rozwijaniu tych rynków, na których marka ma szansę osiągnąć odpowiednią skalę.
Dużym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem okazał się dla nas rynek kolumbijski. Rozpoczęcie sprzedaży naszych produktów w Kolumbii pokazało, że marka Revers ma potencjał również na bardziej odległych i mniej oczywistych dla polskich producentów rynkach. To dla nas szczególnie interesujący kierunek ze względu na duże zainteresowanie kategorią beauty oraz otwartość konsumentów na nowe marki i produkty.
Traktujemy obecność w Kolumbii jako ważny krok w rozwoju eksportu i liczymy na dalsze zwiększanie sprzedaży oraz stopniowe wzmacnianie pozycji marki na tym rynku.
Największym wyzwaniem nie jest dziś sama jakość polskich kosmetyków – ta jest bardzo wysoka. Wyzwaniem jest przede wszystkim zbudowanie silnej rozpoznawalności marki na bardzo konkurencyjnym rynku międzynarodowym.
Polskie firmy konkurują już nie tylko ceną. Konkurujemy z markami, które mają ogromne budżety marketingowe, globalnych ambasadorów i bardzo mocną obecność w social mediach.
Drugim wyzwaniem są różnice regulacyjne, rejestracyjne i logistyczne pomiędzy rynkami, szczególnie przy ekspansji poza Unię Europejską.
Dlatego dzisiaj eksport to nie tylko znalezienie dystrybutora. Trzeba równolegle budować markę, content, widoczność cyfrową i dopasowywać ofertę do lokalnych oczekiwań konsumenta.
Naszym celem byłaby obecność w jednej z dużych, międzynarodowych sieci beauty, która pozwoliłaby marce funkcjonować równolegle na wielu rynkach. z perspektywy REVERS COSMETICS szczególnie interesujące byłyby takie sieci jak dm, Rossmann – oczywiście przy odpowiednio dopasowanym portfolio i pozycjonowaniu marki. Taka współpraca byłaby dla nas czymś więcej niż kolejnym punktem dystrybucji. Byłaby możliwością pokazania, że polska marka może skutecznie konkurować na jednej półce z największymi europejskimi i globalnymi graczami.
Moim zdaniem Polska potrzebuje przede wszystkim jednego, prostego i konsekwentnego komunikatu. K-beauty kojarzy się z innowacją, wieloetapową pielęgnacją i nowymi formatami. Scandi-beauty z minimalizmem i naturalnością. Polska również powinna zbudować własny kod.
Największym atutem Polish Beauty może być połączenie: EUROPEAN QUALITY + INNOVATION + SMART PRICE + AGILITY. Czyli europejska jakość i bezpieczeństwo, bardzo dobre zaplecze produkcyjne i technologiczne, szybkie reagowanie na trendy oraz bardzo dobry stosunek jakości do ceny.
Nie powinniśmy budować narracji „jesteśmy tańsi”. Znacznie mocniejszy komunikat brzmi: „Polish Beauty – Smart European Beauty”. Polska jest bardzo dobra w tworzeniu kosmetyków, które dają konsumentowi dużo wartości – dobre formuły, nowoczesne składniki aktywne, atrakcyjne opakowania i aktualne trendy – bez konieczności płacenia ceny premium. To może być nasz wyróżnik.
Globalna polska marka kosmetyczna byłaby ogromnym atutem, ponieważ pomogłaby zbudować skojarzenie: Polska = beauty. Ale nie uważam, że powinniśmy czekać na jednego championa.
Siłą polskiej branży jest właśnie jej różnorodność: mamy producentów makijażu, pielęgnacji, produktów do włosów, paznokci, perfum, dermokosmetyków oraz bardzo silne zaplecze produkcyjne i private label. Dlatego bardziej niż jednej marki potrzebujemy wspólnego parasola komunikacyjnego.
Jeżeli kilkadziesiąt polskich firm na targach, w komunikacji B2B i działaniach międzynarodowych zacznie konsekwentnie używać wspólnej narracji „Polish Beauty”, efekt może być większy niż czekanie na jedną markę, która sama przebije się globalnie.
Champion brand może ten proces przyspieszyć, ale nie powinien być jego warunkiem.
Slavic Beauty ma ogromny potencjał komunikacyjny, szczególnie w social mediach. Trend „Slavic Girl” już funkcjonuje globalnie i daje Polsce coś bardzo cennego – naturalny punkt wejścia do rozmowy. Nie budowałabym jednak całej strategii Polish Beauty wyłącznie wokół estetyki „Slavic Girl”, bo łatwo ograniczyć ją do konkretnego wyglądu: blond włosów, mocnego makijażu czy określonego typu urody. Można natomiast wykorzystać ten trend jako jeden z elementów szerszej narracji.
Ciekawym kierunkiem byłoby stworzenie konceptu: "POLISH BEAUTY. MADE SMART" albo "SMART BEAUTY FROM POLAND" i pokazanie pod nim polskich marek, laboratoriów, producentów, składników, produktów oraz trendów.
Można też stworzyć wspólne „Polish Beauty Drops” prezentowane podczas Cosmoprof, Beautyworld czy innych międzynarodowych wydarzeń – kilkanaście polskich marek pokazujących wspólnie najciekawsze innowacje sezonu.
Zamiast mówić wyłącznie „kup polskie kosmetyki”, powinniśmy budować zaciekawienie: „Zobacz, co nowego w beauty powstaje właśnie w Polsce.” To przesuwa Polskę z pozycji producenta dobrej jakości kosmetyków do pozycji kraju, który tworzy trendy, szybko je interpretuje i potrafi przekuć je w świetny produkt.