Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona jest obecne na 60 rynkach zagranicznych. Wśród strategicznych kierunków firma wskazuje Ukrainę, Wietnam i Stany Zjednoczone. O roli eksportu w działalności Farmony mówi Tamara Mazurkiewicz Export & Private Label Senior Manager.
Farmona zwraca jednocześnie uwagę na rosnącą konkurencję ze strony marek azjatyckich i podkreśla, że globalna siła polskich kosmetyków nie musi opierać się na jednej marce-championie.
Eksport jest istotnym elementem rozwoju Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona. Produkty firmy trafiają obecnie na 60 rynków zagranicznych, jednak trzy kierunki mają dla niej szczególne znaczenie strategiczne: Ukraina, Wietnam oraz Stany Zjednoczone.
To rynki bardzo różniące się pod względem dojrzałości sektora beauty, zachowań konsumentów i otoczenia konkurencyjnego. Właśnie ta różnorodność dobrze pokazuje skalę wyzwań związanych z internacjonalizacją polskich marek kosmetycznych.
Spośród zagranicznych rynków Farmony szczególnie wyróżnia się Wietnam. Firma określa go jako swój największy dotychczas sukces sprzedażowy w eksporcie.
Za mocną pozycją marki mają stać przede wszystkim jakość produktów oraz ich skuteczność zauważalna przez konsumentów. Przykład Wietnamu jest tym ciekawszy, że polska firma rozwija się na rynku azjatyckim, a więc w regionie, z którego pochodzą dziś jedni z najmocniejszych globalnych konkurentów europejskiego sektora beauty.
To właśnie konkurencję ze strony Azji Farmona wskazuje jako jedno z największych wyzwań stojących obecnie przed polskimi producentami kosmetyków na świecie. Szczególnie silną pozycję zbudowały marki związane z K-Beauty i J-Beauty.
Ich przewagą jest nie tylko oferta produktowa. Korea Południowa i Japonia przez lata wypracowały również czytelne skojarzenia z określonym podejściem do pielęgnacji, innowacji i beauty. W rezultacie pochodzenie produktu samo może stać się elementem jego marketingowej wartości.
Farmona dostrzega potrzebę dalszej pracy nad sposobem komunikowania polskiego sektora kosmetycznego za granicą. K-Beauty jest już globalnie rozpoznawalnym pojęciem, a swoje miejsce w międzynarodowej komunikacji próbują zaznaczać także takie koncepty jak Aussie Beauty czy Scandi Beauty.
Zdaniem firmy stworzenie równie spójnego i charakterystycznego przekazu dla polskiej branży pozostaje wyzwaniem. Potrzebne są strategia oraz wspólna narracja, które pozwoliłyby budować rozpoznawalność polskiego pochodzenia kosmetyków bez odbierania poszczególnym markom ich własnej tożsamości.
Farmona ostrożnie podchodzi natomiast do wykorzystywania takich trendów jak Slavic Girl czy Slavic Beauty. Firma nie przesądza, czy mogłyby one stać się właściwym kierunkiem promocji polskich kosmetyków. Ich potencjał, podobnie jak możliwość sięgania po bardziej niestandardowe koncepty komunikacyjne, wymaga jej zdaniem dalszej analizy rynku i oczekiwań konsumentów.
Ciekawie Farmona odnosi się również do dyskusji o potrzebie stworzenia polskiej „champion brand”, czyli jednej globalnie rozpoznawalnej marki, która mogłaby otworzyć drogę kolejnym firmom z Polski.
W ocenie firmy taki scenariusz nie jest konieczny. Siłą polskiego sektora kosmetycznego może być właśnie jego różnorodność oraz wysoka jakość oferowana przez wielu niezależnych producentów. Zamiast budowania globalnego wizerunku Polski wokół jednego brandu możliwy jest więc model, w którym reputację kraju pochodzenia wzmacnia równolegle wiele firm.
Mimo obecności na 60 rynkach Farmona nadal widzi przestrzeń do zwiększania swojej obecności w europejskim retailu. Zapytana o zagraniczną sieć, na której półkach szczególnie chciałaby zobaczyć swoje produkty, firma wskazuje dm.
Obecność w jednej z najważniejszych europejskich sieci drogeryjnych byłaby kolejnym krokiem w budowaniu dystrybucji marki na rynkach zagranicznych. Dla Farmony, podobnie jak dla całego polskiego sektora kosmetycznego, eksportowa historia nie kończy się więc na liczbie krajów. Kolejnym etapem pozostaje wzmacnianie pozycji marek w kluczowych kanałach sprzedaży i budowanie rozpoznawalności polskich kosmetyków wśród konsumentów.