FLOSLEK jest dziś obecny na około 50 rynkach zagranicznych, a w planach dalszego rozwoju szczególne miejsce zajmują Bliski Wschód i Azja. Beata Jastrzębska, Export Director firmy, podkreśla, że samo wejście do dystrybucji nie przesądza o sukcesie – liczą się zrozumienie lokalnego konsumenta, właściwie dobrane portfolio i odpowiedni partner. Jej zdaniem Polish Beauty potrzebuje również większej wspólnej widoczności i konsekwentnego komunikowania kompetencji polskiego sektora kosmetycznego.
Beata Jastrzębska, Export Director FLOSLEK: FLOSLEK jest dziś obecny na około 50 rynkach zagranicznych. To bardzo różnorodne rynki, dlatego nie zakładamy, że wszędzie sprawdzi się ten sam produkt czy sposób komunikacji. Szczególnie ważne w naszych planach rozwoju są Bliski Wschód i Azja. Dostrzegamy tam potencjał dla świadomej pielęgnacji i dermokosmetyków, ale wiemy też, że skuteczna obecność wymaga poznania lokalnych potrzeb, zwyczajów zakupowych oraz właściwego doboru portfolio i partnerów.
Trudno wskazać jeden rynek, który moglibyśmy nazwać naszym największym sukcesem. Poszczególne rynki różnią się skalą, etapem rozwoju i sposobem, w jaki konsumenci kupują kosmetyki. Najlepsze rezultaty osiągamy tam, gdzie udaje nam się połączyć trzy elementy: dobrze rozpoznaną potrzebę konsumenta, odpowiadający na nią kosmetyk lub dermokosmetyk oraz kanał sprzedaży, w którym odbiorca naturalnie szuka takiego produktu. Samo wprowadzenie marki do dystrybucji to dopiero początek. O sukcesie decyduje to, czy produkt zostanie zauważony, zrozumiany i ponownie wybrany przez konsumenta.
Największym wyzwaniem jest zdobycie uwagi i zaufania konsumenta na rynku, na którym konkuruje się jednocześnie z silnymi markami globalnymi i dobrze znanymi markami lokalnymi. Dobry produkt jest konieczny, ale sam nie wystarczy. Trzeba jasno pokazać, jaką potrzebę rozwiązuje, zadbać o jego dostępność i konsekwentnie budować rozpoznawalność marki. W przypadku dermokosmetyków szczególne znaczenie ma także wiarygodna, zrozumiała komunikacja skuteczności i zastosowania produktu.
Dla FLOSLEK naturalnym kierunkiem byłaby silna sieć apteczna na jednym ze strategicznych dla nas rynków. To miejsce, w którym konsumenci szukają produktów odpowiadających na konkretne potrzeby skóry i oczekują rzetelnej informacji o ich działaniu. Ważna byłaby dla nas jednak nie tylko skala sieci, lecz także możliwość właściwego zaprezentowania portfolio, edukacji o produktach i długofalowego rozwijania marki wspólnie z partnerem.
Polish Beauty potrzebuje przekazu, który będzie widoczny i powtarzany przez lata. z perspektywy FLOSLEK jego mocną podstawą mogą być kompetencje polskich firm: umiejętność tworzenia nowoczesnych formuł, rozumienie potrzeb skóry oraz łączenie wiedzy o pielęgnacji z produktami dostępnymi dla szerokiego grona konsumentów. Tę opowieść warto pokazywać przez konkretne marki, produkty i ludzi stojących za ich rozwojem.
Potrzebna jest też większa wspólna widoczność. Na targach takich jak Cosmoprof Bologna silnie widać kraje, które konsekwentnie inwestują w promocję swojego sektora. Polska również powinna być tam łatwa do zauważenia: dzięki rozpoznawalnej identyfikacji, wspólnym działaniom promocyjnym i obecności firm wspieranej między innymi przez PAIH. Targi są ważnym punktem kontaktu z branżą, ale tę obecność trzeba wzmacniać komunikacją skierowaną także do zagranicznych mediów, partnerów handlowych i konsumentów.
Sukces jednej globalnie rozpoznawalnej polskiej marki z pewnością pomógłby skierować uwagę na cały sektor. Nie uzależniałabym jednak od niej przyszłości Polish Beauty. Naszą siłą jest różnorodność: polskie firmy rozwijają pielęgnację, dermokosmetyki, makijaż i wiele innych kategorii. Bardziej trwały efekt może przynieść równoległy rozwój kilku silnych marek, które będą zdobywać zaufanie na różnych rynkach i wspólnie budować skojarzenie Polski z kompetencją kosmetyczną.
Hasła takie jak „Slavic Beauty” mogą przyciągnąć uwagę, ale sam trend wizualny nie wystarczy, by przez lata budować rozpoznawalność całego sektora. Może być inspiracją dla wybranych kampanii czy marek, jeśli pasuje do ich charakteru. Jako wspólny kierunek bliższa jest mi opowieść oparta na tym, co polskie firmy rzeczywiście potrafią: tworzyć przemyślaną, nowoczesną i skuteczną pielęgnację. Żeby taki przekaz zaczął działać za granicą, potrzebne są czas, konsekwencja i współpraca marek, instytucji oraz partnerów handlowych.