To część szerszej europejskiej ekspansji brandu, który w ciągu zaledwie kilku lat stał się jednym z najważniejszych globalnych graczy i jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów celebryckich w branży beauty.
Od D2C do SephoryPrzez długi czas produkty Rhode były dostępne głównie online, co tylko zwiększało ich pożądanie. Strategia ograniczonej dostępności, oparta na modelu „dropów” i wyprzedanych stanach magazynowych, pozwoliła marce zbudować status „kultowych” produktów. Ale przede wszystkim zbudować społeczność, dla której ta marka jest rzeczywistym lovebrand'em.
Wejście do Sephory wyznaczyło dla Rhode przejście na nowy etap rozwoju. Ekspansja do sprzedaży stacjonarnej to naturalny krok dla marki, która od początku planowała globalną dystrybucję i skalowanie biznesu.
Ruch ten wpisuje się także w szerszą strategię właściciela marki – po przejęciu Rhode przez e.l.f. Beauty za około 1 miliard dolarów w 2025 roku, firma wyraźnie przyspieszyła rozwój międzynarodowy i dystrybucyjny.
Polska premiera – zaplanowana na wrzesień – jest częścią tej strategii i potwierdza rosnące znaczenie naszego rynku w globalnym ekosystemie beauty.
Fenomen Rhode: minimalizm, viral i „glazed skin”Sukces Rhode trudno oddzielić od trendów, które sama marka pomogła wykreować. Estetyka „glazed donut skin”, promowana przez Hailey Bieber, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych trendów pielęgnacyjnych ostatnich lat.
Marka od początku postawiła na minimalistyczne portfolio. Zamiast szerokiej oferty, kilka dopracowanych produktów, takich jak kultowy Peptide Lip Treatment czy Glazing Fluid. To podejście, określane często jako skinimalizm, idealnie wpisało się w zmieniające się potrzeby konsumentek.
Dodatkowo Rhode korzysta z modelu komunikacji opartego na mediach społecznościowych i organicznym viralu, co pozwoliło osiągnąć ogromne zasięgi przy relatywnie ograniczonych działaniach marketingowych.
Wpływ Rhode wykracza dziś daleko poza własną sprzedaż. W ostatnich miesiącach widać wyraźnie, że wiele marek – zarówno niszowych, jak i masowych – zaczęło adaptować estetykę „clean girl”, minimalistyczne składy czy komunikację opartą na efekcie „glow”.
Nie jest to przypadek: Rhode stało się jednym z punktów odniesienia dla całego segmentu skincare, podobnie jak wcześniej marki z nurtu K-beauty czy clean beauty.
Debiut, na który czekali wszyscyDebiut Rhode w Polsce może okazać się jednym z najmocniejszych wejść marki kosmetycznej w ostatnich latach.
Po pierwsze – skala globalnej popularności. Rhode już na starcie osiągało milionowe przychody, a jego produkty regularnie wyprzedają się w ciągu godzin.
Po drugie – wyjątkowo silna baza fanek, które dotąd były zmuszone zamawiać produkty online lub sprowadzać je z zagranicy.
Po trzecie – rozpoznawalność w branży. To marka, która wyznacza kierunki w sektorze kosmetycznym.
Wrześniowy debiut w Sephorze może oznaczać coś więcej niż launch. To moment, w którym globalny hype stanie się lokalnym doświadczeniem.
Dla polskich konsumentek oznacza to jedno: produkty, które dotąd funkcjonowały jako obiekt pożądania z TikToka i Instagrama, wreszcie trafią na półki – i do codziennej rutyny pielęgnacyjnej.
Jeśli jeszcze nie trafiliście na ten viral, wyjaśniamy. Podczas Coachelli Justin Bieber, mąż Hailey, śpiewał piosenkę, w której wymieniał wszystko, za co jest wdzięczny. Zrobił się z tego trend i dziś w socialach mamy mnóstwo postów użytkowników wyrażających radość z tego, co kochają w swoim życiu. Virale to zawsze było dobre paliwo dla Rhode! I nie zanosi się na zmiany w tym temacie. Szczególnie, że mowa o rzeczywiście globalnie silnej marce i globalnie rozpoznawalnej "power couple".
Inga Lewandowska, Wirtualne Kosmetyki