Jaimee Lupton, założycielka Monday Haircare, ma znacznie większe ambicje niż rozwój jednej globalnej marki. W ciągu najbliższych lat pod jej kierownictwem ma powstać ponad 20 kolejnych brandów kosmetycznych. Portfolio, którym obecnie zarządza w ramach Zuru, ma w 2026 roku osiągnąć 1 mld dolarów australijskich sprzedaży.
Monday Haircare wystartowało w 2020 roku jako marka, która miała przenieść estetykę i doświadczenie kojarzone z segmentem premium do znacznie bardziej dostępnego cenowo hair care. Sześć lat później produkty brandu są sprzedawane w 52 krajach, a dzienna produkcja przekracza 70 tys. opakowań. Według Jaimee Lupton marka notuje wzrost na poziomie 300 proc. rok do roku.
Sukces Monday stał się jednak przede wszystkim punktem wyjścia do budowania znacznie większego biznesu.
„Monday effect”, czyli marka jako model do powielaniaLupton określa wypracowany sposób działania jako „Monday effect”. Chodzi o połączenie atrakcyjnego brandingu i storytellingu charakterystycznego dla marek D2C z modelem biznesowym pozwalającym szybko wejść do masowej dystrybucji.
– Uruchamiamy marki tak, jakby były markami direct-to-consumer, a następnie upewniamy się, że możemy je skalować w masowym handlu – tłumaczy Lupton.
Ważnym elementem pozostaje cena. Lupton, która wcześniej pracowała w komunikacji marek luksusowych, w tym Hermès, uważa, że branża beauty przez lata zbyt mocno budowała swoją atrakcyjność wokół ekskluzywności. Jej odpowiedzią jest „demokratyzacja beauty”: produkty mają wyglądać i komunikować się jak premium, ale pozostawać dostępne dla masowego konsumenta.
Rosnące portfolioW ramach Zuru Edge pod kierownictwem Lupton działają obecnie cztery marki beauty: Monday Haircare, Daise, being i True. Kolejne są już w przygotowaniu, a plan zakłada uruchomienie ponad 20 nowych brandów w ciągu najbliższych kilku lat.
To ciekawy przykład zmiany sposobu myślenia o budowaniu firm kosmetycznych. Monday nie jest już wyłącznie marką, którą należy dalej rozwijać. Stała się testem modelu biznesowego, który Zuru chce powtarzać w kolejnych kategoriach beauty.
Skala ambicji jest duża. Według Lupton obecne portfolio marek kosmetycznych Zuru ma jeszcze w 2026 roku osiągnąć 1 mld dolarów australijskich sprzedaży.
Co ciekawe, plan budowania całego portfolio marek nie pojawił się dopiero wraz z sukcesem Monday. Już w 2021 roku Lupton mówiła w rozmowie z „The CEO Magazine”, że jej ambicją jest stworzenie „nowoczesnego P&G, Unilevera lub L’Oréala”.
- Chcemy tworzyć naprawdę piękne produkty dla przedstawicieli pokolenia zetek i millenialsów, oferowane w przystępnych cenach, a jednocześnie spełniające wszystkie ważne dziś oczekiwania: bez siarczanów i parabenów, nietestowane na zwierzętach, wegańskie oraz w opakowaniach w całości nadających się do recyklingu - mówiła nowozelandzka przedsiębiorczyni w rozmowie z CEO Magazine.
Pięć lat później widać więc, że nie była to deklaracja na wyrost. Liczba planowanych brandów wzrosła do ponad 20, a Monday stało się pierwszym dowodem na to, że atrakcyjny branding, masowa dystrybucja i dostępna cena mogą być podstawą znacznie większego biznesu. Lupton nie chce już zbudować jednej globalnej marki. Chce stworzyć całą grupę marek beauty według wypracowanej przez siebie recepty.
opr. Lidia Lewandowska, Wirtualne Kosmetyki
Polecamy także:
Co sprawia, że minisy kosmetyczne cieszą się rosnącą popularnością?
Neboa – innowacja, która zmienia codzienną pielęgnację
Zamienniki luksusowych kosmetyków. Te marki pojawiają się najczęściej w wyszukiwaniach
Wiralowe kosmetyki zmieniają rynek beauty. Od TikToka po Amazon - kto dziś kształtuje trendy?
Zamienniki kosmetyków – argumenty na tak, argumenty na nie