Jeszcze kilka dni temu była po prostu Eveline Cosmetics. Dziś internet żyje „Eweliną Kosmetyczną” - i trudno znaleźć lepszy przykład tego, jak szybko współczesne marki potrafią wejść w język oraz emocje własnej społeczności.
Wszystko zaczęło się podczas rekordowego streama Łatwoganga dla Fundacji Cancer Fighters. Jedna z podopiecznych fundacji, Tosia, odczytując listę darczyńców, zwróciła się do marki właśnie słowami „Ewelina Kosmetyczna”. Dla wielu internautów to określenie nie było zresztą niczym nowym. Spolszczona, żartobliwa wersja nazwy Eveline od dawna funkcjonowała już w social mediach, szczególnie na TikToku i wśród influencerek beauty.
Tym razem marka postanowiła jednak pójść o krok dalej. Najpierw czasowo zmieniła nazwę swoich profili społecznościowych, a teraz uruchomiła również stronę internetową pod adresem ewelinakosmetyczna.pl. To symboliczny, ale bardzo wyrazisty ruch pokazujący, że brand nie tylko zauważył viral, ale świadomie postanowił go współtworzyć.
Co ciekawe, strona ma przynajmniej na ten moment pełnić przede wszystkim funkcję miejsca informującego o działaniach charytatywnych marki. To ruch, który dobrze wpisuje się zarówno w klimat całej akcji Łatwoganga, jak i coraz silniejszy trend pokazywania społecznego zaangażowania firm w bardziej bezpośredni, aktualny i „internetowy” sposób.
I właśnie dlatego ten case jest tak ciekawy z perspektywy marketingu beauty. Bo nie chodzi wyłącznie o zmianę logo czy chwilowy żart. Eveline Cosmetics zrobiło coś znacznie trudniejszego - weszło w internetowy inside joke bez sztuczności i bez korporacyjnego dystansu. Marka nie próbowała tłumaczyć mema, wygładzać go ani zamieniać w klasyczną kampanię reklamową. Po prostu podchwyciła emocję, którą żyła społeczność.
W tle jest oczywiście także sama zbiórka Łatwoganga, która stała się jednym z największych internetowych wydarzeń charytatywnych ostatnich miesięcy. Eveline Cosmetics przekazało na akcję 1,2 mln zł, stając się jednym z największych darczyńców całego streama.
Ale równie ważne jest to, co wydarzyło się później. Bo „Ewelina Kosmetyczna” pokazuje dziś coś jeszcze: że współczesny branding coraz częściej buduje się nie wokół perfekcyjnie zaplanowanych komunikatów, ale wokół internetowej kultury, dystansu i umiejętności reagowania w czasie rzeczywistym. A marki, które potrafią zrobić to naturalnie, zyskują znacznie więcej niż chwilowy viral. Zyskują poczucie bliskości ze swoją społecznością.
(LL)