Kosmetyki Francine & Mat. Marka stawia na połączenie estetyki premium, wysokiej jakości produktów oraz podejścia do piękna inspirowanego włoskim stylem życia. W jej komunikacji wyraźnie obecne są motywy well-being, naturalnego piękna i celebrowania codzienności. To beauty w duchu „la dolce vita” – eleganckie, ale pozbawione nadmiernego zadęcia.
Duży udział w tegorocznej edycji konkursu marek koreańskich. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że K-Beauty to mocny kierunek na rynku, ale skala obecności koreańskich kosmetyków w konkursie zaskoczyła nawet mnie, osobę piszącą o biznesie kosmetycznym nie od wczoraj. Znalazłam kilka naprawdę ciekawych kosmetyków i odkryłam kilka nieznanych mi wcześniej marek. W tej edycji było również widać, że sporo polskich marek wyraźnie inspiruje się K-Beauty, oferując kosmetyki mocno zanurzone w tym trendzie. Komu wyszło to najlepiej? Najbliżej koreańskiego ducha był chyba Phlov i linia K-Skin.
Linia AA Youth Supreme – szczególnie krem pod oczy z masażerem. Skóra wokół oczu naprawdę kocha to! Świetnie wypadła także linia Yonelle Nutrifusion – od designu opakowań po przyjemność używania. Bardzo polubiłam również linię Rich Peptide Advanced Dr Irena Eris Prosystem Home Care. To kosmetyki nie tylko skuteczne, ale też bardzo przyjemne w codziennej pielęgnacji. W moim przypadku game changerem, bo czułam, że moja skóra lubi to i wygląda lepiej, okazały się także kosmetyki Medestelle. Tak bardzo je polubiłam, że dokupiłam już kolejną mgiełkę nawilżającą tej marki. No i kompletnie rozczuliły mnie płatki One Day’s You o wymownej nazwie Help Me! Wersja chłodząco-kojąca była dla mnie częstym wybawieniem podczas gorących dni.
Jestem pełna uznania dla ludzi, którzy go tworzą. Mam na myśli marki, które rzeczywiście wyróżniają się na rynku, zdobyły serca i zaufanie konsumentów oraz mają własny, ciekawy i nie podrabiający konkurentów, pomysł na rozwój. Konkurencja jest olbrzymia, ale sukces, jaki odniosły choćby takie brandy jak Yope czy BasicLab, utwierdza mnie w przekonaniu, że zawsze można dołączyć do gry i zagrać o wysokie stawki.
Trwa. I pewnie będzie ewoluować, dokładając nowe elementy do silnego już dziś brandu, jakim jest LCA. Ale przede wszystkim ten konkurs pozostaje dla mnie zawodowym wyzwaniem, źródłem inspiracji i pewną kotwicą w corocznym kalendarzu. Jest też swoistym łącznikiem z wartościowymi ludźmi i wartościowymi markami kosmetycznymi.