Piotr Człapski, Bosko Cosmetics: Wejście do sieci było dla nas strategicznie ważne

Piotr Człapski, Bosko Cosmetics: Wejście do sieci było dla nas strategicznie ważne

Piotr Człapski, właściciel Bosko Cosmetics:

W sieciach handlowych jesteśmy od ponad roku. W kwietniu poprzedniego roku weszliśmy do Hebe. To na pewno był dla nas mocno rozwojowy krok. Wiadomo, że sieć daje skalę. Dzięki temu urośliśmy jako firma i zwiększyliśmy świadomość marki. Skala sprzedaży wzrosła nam zdecydowanie. Obecność na półkach była dla nas strategicznie istotna. Dziś jesteśmy stacjonarnie zarówno w Hebe, jak też w Super-Pharm.

Spotykałem się czasem z opiniami, że wejście do sieci jest bardzo trudne. Albo takie, że nie jest dobrym pomysłem dla nas, bo nie jesteśmy marką stricte drogeryjną, nasze produkty są za drogie i to się nie sprawdzi… Do tego sam proces jest czasochłonny i zawsze jest ryzyko, że po pół roku obecności w sieci można położyć swój biznes. To mnie jednak nie zdemotywowało.

Droga na półki na pewno jest wymagająca. Naszymi atutami były jakość, autentyczność i nieszablonowość. Na pierwszym spotkaniu byłem z trzema naszymi flagowymi produktami, które rozdałem uczestnikom spotkania. Zapewniałem, że będą sprzedawać się znakomicie, mimo naszych dość okrojonych możliwości marketingowych. Pewnie po drugiej stronie przyjęto te zapewnienia raczej sceptycznie. 

W sieciach często współpracę zaczyna się od online’u i jeśli wyniki są satysfakcjonujące dopiero wtedy dostaje się miejsce na półce. Tak było też w naszym przypadku. Nam udało się to miejsce na półce stacjonarnie wywalczyć po pół roku. Na pewno jednak wchodząc do sieci, trzeba mieć na uwadze, że sama obecność nie załatwia sprzedaży. Obie strony muszą się angażować, a jeśli ktoś zakłada, że wejdzie do sieci i sieć za niego wszystko zrobi, to się zwyczajnie myli i szybko z półki wypadnie. 

Zatem jeszcze będąc tylko w onlinie, mocno angażowaliśmy się w różne działania marketingowe, by wykazać, że nasze produkty mają mocny potencjał na offline. Podczas jednej z takich akcji w sprzedaliśmy w ciągu jednego dnia 1000 sztuk produktu - to obiło się echem w organizacji i zostało pozytywnie dostrzeżone.

W tym momencie offline generuje ponad 50 proc. całej sprzedaży. Online i offline mogą się wzajemnie dobrze uzupełniać. Podkreślam jednak, że nie buduję biznesu boskocosmetics.com. Buduję markę Bosko. Każdy kanał wymaga innego podejścia i zaangażowania, ale nie ukrywam, że dla budowania rozpoznawalności brandu, obecność w dużej sieci ma olbrzymie znaczenie.

Natomiast nasz drugi mniejszy projekt - Bosko Concept, showroom zlokalizowany jest przy ulicy Pięknej w Warszawie, traktujemy bardziej jako narzędzie edukacyjne i usługowe - miejsce bezpośredniego styku konsumenta z marką. Jestem przekonany, że dla nas jako marki trychologicznej, to ciekawa odnoga biznesy i będziemy ją na pewno sukcesywnie rozwijać. 
 

źródło: Sprzedawali przez telefon. W 4 lata do 10 mln. Historia Bosko Cosmetics