MENU zamknij MENU

Wszystko o polskiej branży kosmetycznej

Regulacyjne wyzwania sektora kosmetycznego - Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego omawia je szczegółowo w swoim raporcie
Regulacyjne wyzwania sektora kosmetycznego - Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego omawia je szczegółowo w swoim raporcie

Kosmetyki wyprodukowane w Europie zdecydowanie należą do najbezpieczniejszych. Dlaczego? Bo ich wytwarzanie obwarowane jest tak wieloma restrykcjami, które regulator wprowadza właśnie z uwagi na bezpieczeństwo konsumenta.  Problem w tym, że ta mozaika przepisów jest zagmatwana: niektóre przepisy stoją w sprzeczności jedne z drugimi, a same zmiany następują nieustannie. W tym przypadku powiedzieć, że jedyną pewną w tym biznesie jest zmiana, to nic nie powiedzieć...

Polski sektor kosmetyczny podlega 120 aktom prawnym i pozaprawnym (np. dobre praktyki reklamy). Jedne przepisy dotyczą wprost kosmetyków, inne – okołosektorowe - również wpływają na rynek, najczęściej poprzez zaostrzanie zasad tego, co i jak wolno produkować. Zdecydowana większość regulacji wynika z członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Kij ma zawsze dwa końce. Mamy więc z jednej strony bardzo bezpieczne i jakościowe kosmetyki, z drugiej wiele firm może czuć się nieco zagubionych w gąszczu rozmaitych przepisów. Przedsiębiorcy wyrażają często opinie, że system jest obecnie przeregulowany, a nadążanie za zmianami, zwłaszcza w kwestii dopuszczalnych składników, absorbuje znaczącą część energii działów badawczych i wdrożeniowych, która mogłaby być spożytkowana z lepszym skutkiem.

Listy składnikowe wciąż weryfikowane
W praktyce mamy rozporządzenie kosmetyczne, które samo zmianom nie podlega, ale na jego podstawie Komisja Europejska wydaje rocznie kilka/kilkanaście aktów prawnych wpływających na branżę. Szczególnie problematyczne są dla producentów kwestie dotyczące dopuszczalnych składników. Tu zmiany są dość częste, więc działy R&D muszą być zawsze na bieżąco, by ewentualnie zmieniać formułę kosmetyku czy wręcz tworzyć ją od nowa. Jak to działa? Kiedy komitet naukowy działający przy Komisji (Scientific Committee for Consumer Safety) rekomenduje jej wycofanie dopuszczalności takiego czy innego składnika z kosmetyków lub jego ograniczenie, Komisja wydaje taką decyzję i rynek musi się do tego dostosować. Być może z perspektywy konsumenta takie ograniczenia wydają się korzystne w interesie troski o ich bezpieczeństwo, ale z reguły okazuje się, że z szukaniem naprawdę dobrych i skutecznych zamienników wcale tak łatwo nie jest.

Konsument wie lepiej?
Jest też inny problem: SCCS po badaniach dochodzi do stwierdzenia, że dany składnik jest w pełni bezpieczny, ale spadło w międzyczasie na niego takie odium rozmaitych półprawd i fake newsów, że część konsumentów woli jednak kosmetyków z daną substancją unikać, a jeśli fala niechęci się nasila, to również sieci handlowe nie bardzo chcą tego typu produkty mieć na swoich półkach. To jest prawdziwa presja! Dobrze byłoby zatem, gdyby regulacje powstawały w oparciu o rzeczywisty stan wiedzy i technologii obecnie. Dobre regulacje nie mogą w rekomendacjach Związku wyprzedzać nauki ani stać z nią w sprzeczności. Tylko takie podejście pozwala na tworzenie bardziej zrównoważonych, proporocjonalnych i możliwych do spełnienia rozwiązań prawnych dotyczących składników czy też alternatywnych metod oceny toksyczności i innych obszarów prawa.

Krótka lista konserwantów
Największy problem jest aktualnie z konserwantami: lista tych dopuszczalnych zrobiła się wyjątkowo krótka, ale czy przez to bezpieczniejsza? Wzrost alergii na MIT, który miał być remedium na niepopularne parabeny, pokazuje, że efekt wychodzi odwrotny od zamierzonego.

Co rekomenduje zatem w tej sytuacji Związek? Na pewno branża powinna starać się odwrócić wektor i przekonywać konsumentów, że konserwanty stosuje się właśnie w celu bezpieczeństwa stosowania produktu, nie odwrotnie. Odpowiednio szeroka paleta konserwantów umożliwia producentom wybór najwłaściwszych w interesie bezpieczeństwa konsumenta. Niezbędne jest zatem wdrożenie strategii konserwowania produktów kosmetycznych, opartej na współdziałaniu regulatora i instytucji oceny ryzyka z sektorem. Proces regulacji konserwantów powinien działać w taki sposób, by były traktowane jak jedna i kluczowa grupa substancji.

Niespójność przepisów do poprawki
Jednak nie tylko konserwanty są dziś wyzwaniem. Rozmaite interpretacje przepisów i ich zmienność dotyczy także innych substancji chemicznych, m. in. nanomateriałów, mikropalstików, substancji klasyfikowanymi jako CMR (rakotwórcze, mutagenne i działające szkodliwie na rozrodczość – uwaga: oczywiście substancji klasyfikowanych jako CMR używać w kosmetykach nie wolno, ale warto zauważyć, że niektóre składniki mogą być tak klasyfikowane mimo, że są w pełni bezpieczne przy określonym sposobie aplikacji), zaburzającymi gospodarkę hormonalną, alergenami zapachowymi. Zdaniem Związku ograniczenie liczby zmian w regulacjach składnikowych pozwoliłoby uwolnić znaczące zasoby sektora i przekierować je na innowacje i rozwój. Zrównoważone podejście regulatora do oceny bezpieczeństwa umożliwia zachowanie wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Warto również postulować o odpowiednie terminy przejściowe dla zmian przepisów dotyczących składników, co pozwala przedsiębiorcom lepiej dostosować się do nowych regulacji.

Warto również zwiększać spójność przepisów kosmetycznych i chemicznych. Przepisy chemiczne (np. rozporządzenie CLP) w wielu przypadkach  oparte są na ocenie zagrożeń, czyli wewnętrznych właściwościach danej substancji. Przepisy środowiskowe (np. konwencja sztokholmska) są zaś oparte na zasadzie ostrożności czyli zapobiegawczym – mimo braku ewidentnych dowodów na temat szkodliwości – wprowadzaniu regulacji. Ustawodawstwo sektorowe (w tym rozporządzenie kosmetyczne) są oparte na ocenie ryzyka – czyli rzetelnej naukowej ocenie bezpieczeństwa, która przewiduje w jaki sposób substacja zostanie użyta w produkcie. Koordynacja wprowadzanych przepisów chemicznych i środowiskowych z rozporządzeniem kosmetycznym, w opinii Związku, uchroniłaby sektor przed zmaganiem się z często wykluczającymi się przepisami prawa.

Kosmetyk to kosmetyk, ale...
Obowiązująca w Unii definicja kosmetyku jest sztywna i mocno odróżnia produkty kosmetyczne od leków. Rzeczywiście: kosmetyk nie leczy, ale niektórym chorobom zapobiega. W sezonie grypowym przypominanie o częstym myciu rąk nie jest przecież bezpodstawne, a konieczność używania kosmetyków z ochroną UV w prewencji nowotworów skóry mocno wybrzmiewa w zaleceniach lekarzy. Na tym jednak wpływ kosmetyków na zdrowie wydaje się nie kończyć... Coraz częściej przypisuje się tym produktom działanie poprawiające samopoczucie, czyli well being. Natomiast dermokosmetyki dostosowane są przecież do różnych problemów dermatologicznych, pomagając z pewnymi dysfuncjami skóry się uporać. W opinii Związku warto, by regulator dostrzegł, że produkty kosmetyczne przynoszą pewne korzyścia dla zdrowia i dobrostanu społeczeństwa, co powinno mieć wpływ na zmianę postrzegania definicji kosmetyku. Tylko wtedy sektor kosmetyczny będzie w stanie zachować innowacyjność i konkurencyjność oraz właściwie odpowiadać na zmieniające się trendy i potrzeby konsumentów. Jednocześnie nie zmieni to wysokiego poziomu bezpieczeństwa produktów i skutecznego nadzoru nad kosmetykami, które zapewnia obowiązujące rozporządzenie.

Niech nas usłyszą
Wpływ na proces regulacyjny różnych środowisk i aktywne lobbowanie w imię przepisów korzystnych zarówno z perspektywy konsumenta, jak też producenta, to ważna część wspólnych branżowych działań. Ale potrzebne jest też wsparcie środowisk politycznych na prawo, które powstaje w Brukseli. W opinii Związku nasz kraj, który ma silny przemysł kosmetyczny, powinien być mocno wspierany przez polski rząd w instytucjach UE. To pozwoliłoby na wypracowanie zrównoważonego stanowiska w przypadku niektórych regulacji sektorowych. Polska ma silny przemysł kosmetyczny, ale jej stanowisko wyrażane na forum unijnym bywa bardzo wyważone. Są natomiast państwa, w których przemysł kosmetyczny jest bardzo skromnie rozwinięty, ale ich postulaty są bardzo zdecydowane i mocno wybrzmiewają. Trzeba więc robić wszystko, co możliwe, szukając sojuszników i budując kompromisy, by polski głos był słyszalny i skuteczny na forum UE. Dbałość o biznes, szczególnie w kontekście branży tak mocnej i perspektywicznej, wydaje się być w interesie naszych polskich władz.


Informacje zawarte w tej publikacji pochodzą z "Raportu o stanie branży kosmetycznej w Polsce 2017 - 15 lat rozwoju", który przygotował Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego wspólnie z firmą Deloitte oraz Polityką Insight. Temat wpływu regulacji na biznes kosmetyczny podczas obchodów 15-lecia PZPK szczegółowo omówiła Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Związku.

Polecamy także
15 lat razem! Piękny jubileusz Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego
Mocna pozycja polskiego sektora kosmetycznego
 

# Newsy producenci
baner wewnętrzny

NEWSLETTER

Zapisz się już dzisiaj!

Chcesz być na bieżąco? Nasz newsleter jest dla Ciebie idealny!