Joanna Czech o tym, że nie zawsze warto podążać za kosmetycznymi modami

Joanna Czech o tym, że nie zawsze warto podążać za kosmetycznymi modami

Joanna Czech, nazywana jest "kosmetyczką gwiazd", choć nie przepada za tym określeniem. Do jej klientek należą Uma Thurman, Cate Blanchett, Bella Hadid, Hailey Bieber, Anja Rubik, Kim Kardashian, a także Anna Wintour, legendarna redaktorka naczelna amerykańskiego „Vogue’a”, która od 22 lat pozwala dotknąć swoją twarz tylko jednej osobie – właśnie jej. Czech wyemigrowała z Polski do USA w 1989 roku. Mimo dużych wyzwań, z jakimi wiązało się zaczęcie nowego życia za oceanem, jej American Dream ziścił się, choć tak naprawdę nigdy o nim nie śniła. Teraz jej marka dostępna jest także w Polsce, na wyłączność w warszawskim hotelu NOBU.
Historię Joanny Czech opisuje Alicja Szewczyk w "Zwierciadle".

Joanna Czech, właścicielka salonów kosmetycznych i twórczyni marki kosmetycznej:

Wiem, czego skóra potrzebuje. Opieram się na badaniach naukowych, nie wierzę w trendy. Jestem im wręcz przeciwna. Trendy w modzie, w makijażu, we włosach? Jak najbardziej! Włosy odrosną, makijaż można zmyć, a spodnie, w których źle wyglądamy – zdjąć. Natomiast skórę „modnymi” zabiegami można bardzo zniszczyć. Wypełniacze? To nic dobrego. Zaskakuje mnie też popularność laserów w Polsce – salony w Nowym Jorku powoli je wycofują. (...)

Wszystko buduję na szczerym podejściu. Nie poddaję się trendom. Może właśnie tym wzbudziłam respekt w branży? Nieraz dostałam za tę szczerość po głowie, ale taka już jestem. Nic nie robię na pół gwiazdka, uwielbiam dzielić się wiedzą z innymi. Doświadczone kosmetyczki zwykle nie dopuszczają swoich asystentek do wiedzy. Ja podczas zabiegów zdradzam każdy sekret, a w pokoju zawsze towarzyszy mi druga kosmetyczka. Wszystkie dziewczyny, które ze mną pracują, uczę, że mają dawać z siebie sto procent. (...)

Dopiero teraz, po sześćdziesiątce, jestem w stanie powiedzieć w swoim kierunku jakieś dobre słowa. Do 40. roku życia zrobiłabym wszystko, żeby wszyscy mnie lubili. Teraz nie – i nawet nie mam na to siły. Nauczyłam się, że to, co robię, nie wszystkim będzie odpowiadać, ale nie zmienia to faktu, że robię wszystko najlepiej, jak potrafię. Tak zostałam wychowana.

Plan na najbliższe lata? Przede wszystkim rozwijanie własnej marki kosmetyków. Poza tym mój plan to… brak planu. Kiedy przyleciałam do Stanów, nie miałam na siebie pomysłu. Przez wiele lat żaden z moich kroków nie był przemyślany ani planowany. Do dzisiaj po prostu jedno zdarzenie prowadzi mnie do następnego.