Anna Rutkowska-Didiuk i Anna Didiuk, Mokosh: Ekologia nigdy nie była dla nas dodatkiem marketingowym

Anna Rutkowska-Didiuk i Anna Didiuk, Mokosh: Ekologia nigdy nie była dla nas dodatkiem marketingowym

Czy bycie „eko” przy rosnących kosztach surowców i inflacji to trudny kompromis biznesowy?

Tak, to bywa trudne. Szczególnie wtedy, gdy rosną ceny surowców, szkła, transportu, energii czy opakowań. Inflacja i koszty produkcji są realnym wyzwaniem - mówiłyśmy o tym także w kontekście ostatnich lat.

Ale dla nas ekologia nigdy nie była dodatkiem marketingowym. To było założenie od początku. Szklane opakowania, możliwość ich ponownego wykorzystania, akcje odbioru pustych słoiczków, myślenie o produkcie w szerszym cyklu życia - to wszystko wynika z wartości, a nie z trendu.

Oczywiście czasem oznacza to trudniejsze decyzje biznesowe. Łatwiej byłoby wybrać tańsze rozwiązanie. Ale my od początku powtarzamy sobie, że jeśli zaczniemy iść na kompromisy w obszarach, które są częścią naszej tożsamości, to stracimy coś znacznie ważniejszego niż marżę - stracimy wiarygodność. 

Jaki jest Wasz absolutny bestseller wszech czasów, z którego jesteście najbardziej dumne?

Gdybyśmy miały wskazać jeden produkt, który od lat ma wyjątkowe miejsce w historii Mokosh, byłby to balsam brązujący Pomarańcza z cynamonem. To kosmetyk, który bardzo szybko stał się czymś więcej niż tylko produktem samoopalającym - dla wielu osób jest już małym rytuałem, sposobem na zdrowy, naturalnie muśnięty słońcem wygląd skóry, bez konieczności ekspozycji na promienie słoneczne.

Jesteśmy z niego szczególnie dumne, bo łączy w sobie wszystko, co od początku było dla nas ważne: skuteczność, przyjemność stosowania, pielęgnację i zmysłowość. Nie chciałyśmy tworzyć typowego produktu brązującego, który jedynie nadaje skórze kolor. Zależało nam na formule, która jednocześnie odżywia skórę, otula ją pięknym aromatem pomarańczy z cynamonem i zapewnia subtelny, naturalny oraz elegancki efekt opalenizny. Co ważne, charakterystyczny zapach kosmetyków brązujących w przypadku naszego balsamu nie występuje lub, w zależności od pH skóry, jest jedynie minimalnie wyczuwalny.

Myślę, że jego sukces wynika również z tego, że odpowiada na bardzo prostą, kobiecą potrzebę: chcemy czuć się dobrze we własnej skórze - nie od święta, ale na co dzień. Jeśli jeden produkt potrafi poprawić wygląd skóry, nastrój i pewność siebie, to znaczy, że naprawdę spełnia swoją rolę. Nasz balsam brązujący już po jednym użyciu daje wyraźnie zauważalny efekt wypielęgnowanej skóry muśniętej naturalną opalenizną.

 

źródło: wizaz.pl; Od komórki pod schodami do podboju świata. Jak Mokosh stał się fenomenem w 30 krajach?