Dr Agnieszka Nalewczyńska, Lavu: Fokus na strefę intymną dopiero zaczyna się pojawiać w narracji komunikacyjnej

Dr Agnieszka Nalewczyńska, Lavu: Fokus na strefę intymną dopiero zaczyna się pojawiać w narracji komunikacyjnej

Lavu to polska marka kosmetyczna założona przez ginekolożkę, dr n. med. Agnieszkę Nalewczyńską. Marka koncentruje się na świadomej pielęgnacji intymnej, łącząc wiedzę medyczną z potrzebami kobiet na różnych etapach życia. Dr Nalewczyńska, która jest również właścicielką kliniki Estebelle oraz współautorką książki "Cykliczna rewolucja". Poprzez swoją osobę promuje ideę tzw. Vulvokracji – ruchu mającego na celu edukację i przełamywanie tabu wokół zdrowia intymnego. 

Pomysł na stworzenie marki Lavu pojawił się w momencie, gdy na rynku istnieją zarówno dermokosmetyczne, jak i masowe produkty do higieny intymnej. Czego - z perspektywy ginekolożki - realnie brakowało w tej ofercie?

Na rynku od lat funkcjonują produkty do higieny intymnej - zarówno dermokosmetyczne, jak i masowe. Problem polegał jednak na tym, że higiena była traktowana wyłącznie jako akt mycia, a nie jako proces pielęgnacyjny.

Brakowało holistycznego podejścia do kondycji skóry okolic intymnych, ich zdrowia oraz codziennej profilaktyki. Nikt nie zajmował się tą strefą „od A do Z” - z uwzględnieniem bariery ochronnej, nawilżenia, regeneracji i realnych potrzeb kobiet.

Lavu powstało jako odpowiedź na ten brak - na przekonanie, że fokus na strefę intymną dopiero zaczyna się pojawiać w narracji komunikacyjnej, a edukacja w tym obszarze dopiero staje się realnym elementem kobiecej codzienności.

Twoja praktyka kliniczna to codzienny kontakt z pacjentkami i ich problemami. Które obserwacje z gabinetu najmocniej wpłynęły na to, jak dziś wygląda oferta Lavu?

Tak naprawdę całe Lavu zostało zbudowane na spotkaniach z pacjentkami. One budują mnie na co dzień - a wszystko, co słyszę w gabinecie, staram się przefiltrować przez własne doświadczenie i przekuć w realne rozwiązania.

To niekończący się proces wymiany i inspiracji: czego kobietom brakuje, co możemy zrobić lepiej, jak możemy pomóc im poczuć ulgę i komfort. Lavu jest odpowiedzią na bardzo konkretne historie, potrzeby i dyskomforty, które przez lata pozostawały nienazwane lub bagatelizowane.

Często mówisz o świadomej pielęgnacji intymnej. Jak definiujesz ją w praktyce i dlaczego Twoim zdaniem wciąż nie jest ona standardem, mimo ogromnej dostępności produktów?

Nie jestem przekonana, czy dostępność produktów do pielęgnacji intymnej rzeczywiście jest dziś tak ogromna - zwłaszcza jeśli mówimy o jakości, a nie wyłącznie o ilości. Produkty do mycia są dostępne, ale to nie oznacza, że odpowiadają realnym potrzebom skóry okolic intymnych.

Świadoma pielęgnacja zaczyna się od edukacji: od zrozumienia, jakie składniki są przyjazne, jak ważne jest codzienne nawilżanie i ochrona bariery naskórkowej, jak rozpoznawać swoje potrzeby i reagować na dyskomforty.

Lubię porównywać strefę intymną do pielęgnacji twarzy - uczymy się jej potrzeb, poszerzamy wiedzę, inwestujemy w zdrowie skóry. Ta sama logika powinna dotyczyć miejsc intymnych. Świadomość to poznawanie siebie, swoich sygnałów i wybieranie rozwiązań, które realnie poprawiają jakość życia.

Czy zgadzasz się, że budowanie marki w tak wrażliwym obszarze jak higiena i zdrowie intymne wymaga wyjątkowego zaufania? Jak go nie nadużyć?

Zdecydowanie tak. Wprowadzając jakikolwiek produkt kosmetyczny na rynek, bierzemy odpowiedzialność za sposób, w jaki jest używany. W przypadku zdrowia intymnego ta odpowiedzialność jest szczególna, bo dotyczy codziennego komfortu życia i zdrowia kobiet.

Zaufania nie nadużywa się w prosty sposób - oferując dobre, uczciwe produkty i jasne argumenty, dlaczego warto po nie sięgnąć. Traktując strefę intymną z taką samą uważnością, jaką poświęcamy diecie, badaniom profilaktycznym czy pielęgnacji skóry.

Na ile popularność w mediach społecznościowych i Twoja marka osobista przełożyły się na zainteresowanie debiutem Lavu? Czy to może wystarczyć do codziennego funkcjonowania na rynku, czy raczej pracy do wykonania mają zarówno brand managerowie, jak i Ty — jako najbardziej rozpoznawalna twarz marki?

Nie ukrywam, że start marki był powiązany z moją obecnością w mediach społecznościowych. Wiedziałam, że moja codzienna praca edukacyjna buduje zaufanie i że mogę przekuć ją w coś więcej - dać kobietom realne narzędzia do poprawy jakości życia.

To jednak synergia. Lavu funkcjonuje jak każda marka produktowa - z zespołem, strategią, planami rozwoju. Moją rolą jest konsekwencja: w edukacji, wizerunku i uczciwym podejściu do kobiet. Marka osobista jest silnym elementem komunikacji, ale nie jedynym fundamentem biznesu.

Lavu od początku mocno stawia na edukację zdrowotną. Jak dziś oceniasz skuteczność tej misji i po czym poznajesz, że marka realnie zmienia świadomość kobiet, a nie tylko sprzedaje produkty?

Skuteczność widzę w dialogu - w komentarzach, wiadomościach, rozmowach z pacjentkami i klientkami. W tym, jak wiele kobiet po raz pierwszy zaczyna zadawać sobie pytania, których wcześniej nie potrafiły nawet sformułować. Widzę ją także w tysiącach pozytywnych opinii o produktach.

Najbardziej poruszające jest to, gdy słyszę, że coś, co było uznawane za „normę”, nagle przestaje nią być. Bo żaden dyskomfort nie jest normą. Lavu zostało stworzone przez kobiety dla kobiet i nasze potrzeby są fundamentem tej marki - edukacja, uważność i realna zmiana codzienności. Efekty vulvokracji widzę dosłownie wszędzie!

Patrząc w szerszej perspektywie, co jest dziś największym wyzwaniem w normalizowaniu rozmowy o zdrowiu intymnym — produkt, język komunikacji czy kultura, w której nadal funkcjonujemy?

Wszystko zaczyna się od kultury, wychowania i schematów, w których dorastałyśmy. Produkt jest na końcu tej drogi - jest narzędziem, które pomaga przełamywać tabu, ale nie jest punktem wyjścia.

Największa praca odbywa się u źródła: w budowaniu kompetencji, odwagi do zadawania pytań i rozmowy z ekspertami. Prawda generuje prawdę - jedno pytanie uruchamia kolejne. To piękny łańcuch wymiany wiedzy.

To, jak rozmawiamy między sobą - jako kobiety, z naszymi mamami i córkami - determinuje przyszłość. Zacznijmy od siebie. Produkt jest dodatkiem. Narzędziem. A zmiana zaczyna się w świadomości.

Dokładnie! Czyli co? Viva la vulva! 
Lidia Lewandowska, Wirtualne Kosmetyki