Małe przedsiębiorstwa z branży usług beauty apelują do rządu
Małe przedsiębiorstwa z branży usług beauty apelują do rządu

Na Facebooku powstała nowa grupa zrzeszająca małe firmy z rynku usług kosmetyczno-fryzjerskich. W obliczu pandemii koronawirusa ich biznesy stanęły niemal z dnia na dzień. Przedsiębiorcy wyraźnie akcentują, że deklarowane przez państwo programy pomocowe są w ich przypadku dalece niewystarczające.

- Jako pracodawcy zatrudniający powyżej 9 osób zostaliśmy sami na polu walki o przetrwanie. Pomoc jaką proponujecie samozatrudnionym i mikroprzedsiębiorcom spotyka się z dużym oburzeniem, że to zbyt mało. A co my mamy powiedzieć? – takim pytaniem rozpoczynają list otwarty przedsiębiorcy sektora.  

Właściciele salonów kosmetycznych i fryzjerskich podkreślają, że od wielu lat budowli uczciwie firmy, zatrudniając legalnie pracowników, odprowadzając należne składki i podatki. Teraz, kiedy nie  mogą prowadzić normalnej działalności, wciąż ponoszą koszty, które generował ich biznes.

Oprócz kosztów pracowniczych są to także koszty kredytów, leasingu, czynsze, media. - Obecna kryzysowa sytuacja doprowadziła, że z dnia na dzień zostaliśmy odcięci od finansowania firm przez naszych klientów. To spadek obrotów nie o 50%, lecz 90% i więcej – podkreślają przedstawiciele branży. Dodają, że po ustabilizowaniu sytuacji i opanowaniu epidemii, pracownicy oczywiście będą wykonywali usługi, ale nie ma mowy o nadrobieniu ani wyrównaniu strat.

Sytuacja, w której znalazła się branża usług beauty jest zdaniem autorów pisma tragiczna: wiele firm jest zbyt dużych, żeby im pomagać i zbyt małych, żeby poradzić sobie samemu.

Brak wyraźnej pomocy ze strony państwa będzie więc skutkował zwolnieniami pracowników. - My musimy utrzymać w płynności nasze zamknięte salony, żeby pracownicy mieli do czego wrócić. To dla nas zadanie ponad nasze siły. Będziemy zaciągać kredyty, sprzedawać samochody. Będziemy spieniężyć majątek firm i prywatny, by przetrzymać ten trudny okres. Wielu z nas już dziś wie, że nie podoła – piszą przedsiębiorcy.

Priorytetowe zdaniem przedsiębiorców reprezentujących małe firmy byłyby umorzenia składek ZUS na czas epidemii, a także przejęcie zobowiązań za wynagrodzenia. Zdaniem autorów listu nie należy podważać w pracownikach zaufania do umowy o pracę, a jeśli rząd nie zaoferuje pakietu pomocowego dla firm, to w efekcie po epidemii będzie wysyp śmieciówek zamiast umów o pracę.

- W trosce o zdrowie i życie przyłączamy do apelu #zostanwdomu i skazujemy się na śmierć zawodową. Skazujemy na śmierć nasze firmy i kilkanaście tysięcy fryzjerów i kosmetyczek w Polsce których zatrudnialiśmy od wielu lat. Skazujemy się sami na dramaty rodzinne. Często nasze firmy to biznes rodzinny. Nie tylko my zostajemy bez środków do życia lecz także nasi bliscy, którzy wspólnie z nami tworzą ten biznes – kończą swój list otwarty przedsiębiorcy.

# Raporty tematyczne
 reklama