Drogerie zmieniają zasady korzystania z testerów do makijażu
Drogerie zmieniają zasady korzystania z testerów do makijażu

Przez lata lekarza uważali, że dostęp do testerów szminek, mascar czy cieni do powiek to realne zagrożenie dla zdrowia. Wystarczy, by jedna zainfekowana osoba sięgnęła po produkt bezpośrednio z opakowania, narażając każde kolejne osoby na przeniesienie niebezpiecznej bakterii czy wirusa.

Do tej pory temat jednak nie był przesadnie roztrząsany, choć do rozmaitych infekcji przecież dochodziło. Personel drogerii był często świadkiem kompletnej nieodpowiedzialności i braku zachowania podstawowych standardów higienicznych przez klientki, które korzystały z wolnego dostępu do testerów. Produkty nabierały palcami, szminki testowały bezpośrednio na ustach, a czasem otwierały pełnowartościowe produkty, używały i odkładały z powrotem na półkę. Na taki "darmowy" makijaż do drogerii chętnie wpadały szczególnie młode dziewczyny, które nieprzesadnie obawiały się, że przy okazji złapią jakąś infekcję... Po prostu: hulaj dusza, piekła nie ma...

Koronawirus spowodował jednak, że drogerie postanowiły postawić tamę ewidentnemu zagrożeniu epidemiologicznemu. Teraz w obawie przed Covid-19 poszczególne sieci handlowe usuwają ze swoich sklepów testery. Zresztą wielkiego żalu za nimi nie ma. Konsumentki w tym momencie stały się szczególnie świadome potencjalnego zagrożenia. Zresztą czas i okoliczności nie sprzyjają sprzedaży kolorówki. Inne dobra są teraz szczególnie pożądane, głównie żele do odkażania rąk i papier toaletowy.

– Zdecydowaliśmy o usunięciu z półek produktów do samodzielnego testowania przez klientów (otwieralnych testerów) - są one aplikowane tylko i wyłącznie przez konsultantki za pomocą szpatułki – informuje Ewa Sadowska z biura prasowego Douglas Polska.

Sieć zapewnia, że priorytetem jest każdorazowa dezynfekcja za pomocą profesjonalnych środków medycznych wszystkich akcesoriów służących do wykonywania usług np. makijażu.

Lekarze o takiej decyzji mówią krótko: lepiej późno niż wcale. Od lat wiadomo, że testery w drogeriach to epidemiologiczne nieporozumienie. Dlaczego?

- Mogą w nich "zamieszkać” wirus opryszczki czy inne wirusy (choćby koronawirus) i bakterie chorobotwórcze uwielbiające środowisko brudnych rąk, nieumytych np. po wizycie w toalecie. Nie wiemy, kto korzystał z takiego testera przed nami, a niesterylne aplikatory, szczoteczki czy pędzelki to siedliska drobnoustrojów. Chorobę mamy zatem na wyciągnięcie ręki – wyjaśnia portalowi Natemat dr Agata Gajewska, członkini Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging. - We Francji już dawno zrezygnowano z podobnych praktyk. Jeśli chce się wypróbować np. puder to otrzymujemy zamkniętą próbkę, którą możemy wykorzystać w domu i sprawdzić - dodaje.

Oświadczenie perfumerii Douglas Polska:

>>26 lutego br. przeprowadziliśmy szeroką akcję informacyjną skierowaną do naszych współpracowników, w ramach której przekazaliśmy im zasady postępowania prewencyjnego w sytuacji rozprzestrzeniania się koronawirusa. Wszyscy pracownicy zostali poinformowani o tym, jak zachować się w sytuacji podejrzenia u siebie infekcji oraz gdzie szukać pomocy medycznej. Wprowadziliśmy też zalecenie ograniczenia podróży służbowych.

Jeśli natomiast chodzi o bezpieczeństwo klientów, to naszych konsultantów obowiązują ścisłe zasady postępowania w zakresie regularnego mycia rąk i stosowania środków dezynfekujących. Zawsze działamy zgodnie z rekomendacjami Głównego Inspektora Sanitarnego, dlatego w perfumeriach, tak jak do tej pory, przywiązujemy ogromną wagę do każdorazowej dezynfekcji za pomocą profesjonalnych środków medycznych, wszystkich akcesoriów służących do wykonywania usług.

Dodatkowo zdecydowaliśmy o usunięciu z półek produktów do samodzielnego testowania przez klientów (otwieralnych testerów) – są one aplikowane wyłącznie przez konsultantki za pomocą szpatułki. Wyjątek stanowią produkty w pojemnikach z atomizerami, jak np. perfumy, które nie stanowią ryzyka.<<


(oświadczenie Ewy Sadowskiej przesłane dla portalu wp.kobieta.pl)
# Newsy handel
 reklama