MENU zamknij MENU

Wszystko o polskiej branży kosmetycznej

Kobiety kobietom – mocna pozycja kobiet w branży kosmetycznej
Kobiety kobietom – mocna pozycja kobiet w branży kosmetycznej

Branża kosmetyczna jest mocna silnymi kobietami. Znajdziemy tu doskonale wykształcone badaczki i technolożki pracujące w laboratoriach, inteligentne dziewczyny w działach marketingu i PR-u, rzutkie przedstawicielki handlowe – i w końcu, a w zasadzie na samym szczycie – właścicielki i prezeski prężnych kosmetycznych firm.

Nie ma sensu wyprowadzać jakiś skomplikowanych uzasadnień, dlaczego w tej branży kobiety radzą sobie lepiej niż w innych gałęziach przemysłu. Po prostu: kosmetyki są nam bliskie jako ich użytkowniczkom, a to ułatwia zrozumienie potrzeb kobiet i szukanie właściwych na nie odpowiedzi. Polki są coraz lepiej wykształcone, niezależne, nastawione na wyzwania i samorealizację. Praca w tej branży pozwala się im osobiście spełniać i odnosić sukcesy, bo ją zwyczajnie czują, co może mieć swoje biznesowe przełożenie. A czym jest sukces na rynku kosmetycznym? Stworzeniem produktu, który będzie chętnie przez konsumentki kupowany, lubiany i doceniany za spełnienie obietnic. Na ten sukces pracuje zwykle cała firma, ale wizja robienia dobrych produktów, które będą satysfakcjonować klientów, oryginalnych, kreatywnych, nowatorskich, musi iść z góry.

Na szczycie
Dwa najsilniejsze nazwiska kobiet w branży kosmetycznej to Irena Eris i Dorota Soszyńska. Obie, wspólnie z mężami, stworzyły bardzo silne przedsiębiorstwa, bliskie Polkom, ale też coraz lepiej znane na świecie.
Irena Eris jest doktorem farmacji. Po latach pracy w Polfie zdecydowała się na założenie własnego biznesu kosmetycznego. Organicznie, krok po kroku, firma rozrosła się do skali kosmetycznego imperium, a dodatkowo bardzo silną częścią biznesu pod szyldem Dr Ireny Eris są obecnie hotele spa – w Krynicy, na Wzgórzach Dylewskich i w Polanicy. Jest to jedyna polska firma należąca do elitarnego Comité Colbert, zrzeszającego najbardziej luksusowe marki świata. Podkreśla, że zawsze jej marzeniem było do końca zawodowego życia tworzyć kosmetyki, ale skali w jakiej rozwinął się jej biznes, zupełnie się nie spodziewała. Irena Eris ma niezwykłą klasę: odniesiony sukces nie zmienił jej – pozostała osobą skromną (choć dumną z osiągnięć firmy), pracowitą, o wysokim poczuciu biznesowej etyki. Ma duże poczucie humoru i potrafi zachować właściwy dystans do rzeczywistości. Robi swoje – co często podkreśla – budując własny biznesowy świat na fundamentach wyznawanych wartości.

Irena Eris


Dorota Soszyńska z wykształcenia jest pianistką, ale to właśnie w biznesie rozpisuje swoje najważniejsze partytury. Spora w tym zasługa przykładu, który pociąga. Na wybór życiowej drogi duży wpływ miał jej teść – Ignacy Soszyński, założyciel polonijnej firmy Inter-Fragrance, oraz mąż – Wojciech Soszyński. To oni odkryli w niej biznesowy potencjał, a świat tworzenia kosmetyków tak bardzo zafascynował absolwentkę Akademii Muzycznej, że weszła w niego z typową dla siebie gigantyczną werwą, energią i pasją. Oceanic pod sterami Doroty i Wojciecha Soszyńskich nabrał wiatru w żagle, stawiając jako pierwsza polska firma na tworzenie kosmetyków hipoalergicznych. Dziś to gigantyczna firma, z bardzo nowoczesnym zapleczem badawczo-produkcyjnym. Dorota Soszyńska energią i pomysłami mogłaby obdarzyć wiele osób. To typ perfekcjonistki, zwraca uwagę na szczegóły, które pewnie większości umknęłyby niezauważone, jest zawsze nastawiona zadaniowo i słowa „nuda” nie ma w jej słowniku. Uwielbia pracę i często podkreśla, że to jej prawdziwa pasja. A fortepian? Pozostaje przyjemnością – nie wydaje się jednak, by kiedykolwiek żałowała, że poświęciła sale koncertowe na rzecz firmy kosmetycznej. Życie to suma przypadków, nie każdy jednak potrafi wykorzystywać je do tworzenia własnej historii.
Dorota Soszyńska


Życie jest ciekawsze niż fikcja
W zasadzie każda historia związana z firmą kosmetyczną to historia jakiejś silnej kobiety. Bo trzeba mieć silną osobowość, żeby w pewnym momencie życia powiedzieć sobie: teraz to ja robię biznes; wchodzę w to; zaczynam od nowa. Nie byłoby dziś marki Bielenda bez Barbary Bielendy. Nie byłoby Bandi bez Bogdy Draniak. Obie wymienione powyżej panie przekazały już firmy swoim dzieciom i teraz drugie pokolenie pracuje na sukces. Przypadek Bandi to zresztą bardzo ciekawa historia matki i córki. Jedna firmę założyła, oddając jej przez lata całe serce, a druga przejęła w odpowiednim momencie kierowanie przedsiębiorstwem, biorąc na siebie pełnię odpowiedzialności. Joanna Draniak-Kicińska, mimo młodego wieku, nie bała się nowych, niełatwych wyzwań. Musiała tę firmę trochę na nowo poukładać, zdefiniować na nowo markę: co z jej tożsamości jest warte kontynuowania, a co należy stworzyć od podstaw? Czasy wymagają bardziej biznesowego, chłodnego podejścia, umiejętności ważenia ryzyka i korzyści, i to na pewno w tej sukcesji powiodło się, udowadniając, że młode pokolenie może wnieść do firmy dużo dobrego. Jej podejście do biznesu jest bardzo racjonalne: - Nie wolno być hurraoptymistą, należy zawsze wszystko  dokładnie przeanalizować, mieć przygotowane jakieś alternatywne rozwiązania, ale też z obawy przed problemami nie wolno wycofywać się z działania. Pani Halina Machulska zawsze nam powtarzała, że jeśli się coś zaczęło, należy to skończyć.
Bogda Draniak i Joanna Draniak-Kicińska


Alina Szmich
Kolejny przykład, także firmy rodzinnej, to Delia Cosmetics. Dobrą aurę roztacza w niej prezes Alina Szmich. Pogodna, uśmiechnięta, wrażliwa, szybko skraca dystans. Wspaniale wypowiada się o swoich pracownikach, bo wie, że każdy dokłada swoją cegiełkę do sukcesu firmy. W wywiadzie dla portalu Lamode.info mówiła: "Kluczem do sukcesu jest otaczanie się mądrymi, kompetentnymi osobami, bo największa wartość każdej firmy to ludzie. Mamy ponad trzystu pracowników, firma ma wiele działów i nie sposób być ekspertem w każdej dziedzinie, dlatego dobra rekrutacja to podstawa. Ważna tu jest intuicja i wydaje mi się, że mam większą niż mąż". Nie wyznaje zasady "po trupach do celu", co może i sprawia czasem, że sukces odnosi się szybciej - ważniejsza jest dla niej maksyma przekazana od dziadka, by iść przez życie tak, aby nikt z naszego powodu nie płakał. Też wyznaję tę zasadę, i jest jeszcze coś, co z panią Aliną mnie łączy - ukończyłyśmy to samo liceum, a dobra szkoła przydaje się przez całe życie;-)

Zawsze do przodu
Pasjonująca jest historia Jolanty Zwolińskiej, osoby, która w życiu zbudowała trzy firmy: Sorayę, Dermikę i Yonelle. Bardzo silna osobowość, która w życiu potrafiła radzić sobie z rozmaitymi przeszkodami i kilka razy zaczynać wszystko od nowa. Podobnie jak Irena Eris zawodowo zajmowała się nauką, ale też w pewnym momencie postanowiła w szarzyźnie peerelowskiego krajobrazu założyć firmę. Jak mówiła w jednym z  wywiadów: „Naukowiec to raczej osoba nieśmiała, mól książkowy. Nawet ja nie dostrzegałam w sobie przedsiębiorczości. Moja mama była przerażona, słysząc, że rzucam naukę oraz państwową posadę i chcę założyć firmę kosmetyczną. "Córeczko, przecież ty nigdy w życiu niczego nie sprzedałaś ani nie kupiłaś!" – przekonywała”. Pewnie takie słowa słyszała niejedna osoba rzucająca się w biznesowe wiry. Na szczęście ten brak wiary nie spowodował, że Zwolińska odpuściła. Polki dzięki temu zyskały marki, które przetrwały do dziś, a Yonelle - jej ostatnie dziecko, tworzone wespół ze wspólniczką, także naukowcem, Małgorzatą Chełkowską, to wysokiej klasy kosmetyki, które tworzone są z dużą precyzją i naukowym zacięciem. I jak mówi, to nie pieniądze w życiu są najważniejsze. Takie podejście najczęściej pozwala traktować biznes jako coś więcej niż wyciskarkę do pomnażania zysków – ale stawiać raczej na tworzenie unikatowych, oryginalnych produktów, które przyniosą kobietom określone korzyści.
Jolanta ZwolińskaMałgorzata Chełkowska



























Delikatną osobą, bardzo kobiecą, a jednak niezwykle twardo stąpającą po ziemi, jest Katarzyna Furmanek, prezes firmy Floslek. Ceni piękno, kocha kwiaty, uwielbia teatr, ale  to w biznesie, który jest przecież twardą rynkową grą, odnalazła swoje zawodowe przeznaczenie. Od samego początku umiała dobrze, choć często działając intuicyjnie, tworzyć produkty, które trafiały w oczekiwania konsumentek. Firmę tworzyła, ponieważ marzyła o kobiecej niezależności. Poświęciła jej wiele: czasu, emocji, wyrzeczeń, ale dobry rynkowy odbiór produktów, utwierdzał ją w przekonaniu, że idzie we właściwą stronę. Głęboko wierzy, że kosmetyki są Polkom bliskie, mówiąc: - Dbałość o siebie leży w naszej naturze. Polki, szczęśliwie, do kosmetyków zawsze miały jakiś dostęp i mogły realizować dzięki temu prozaiczne marzenia o byciu zadbaną kobietą. To w Polsce było zagłębie kosmetyczne, którego wytworami obdarowywaliśmy inne kraje (…). Miała przy tym od samego początku silne pragnienie, by jej firma stała się częścią silnej polskiej gospodarki. Zależy jej, by Polska była miejscem, gdzie tworzy się dobra, a nie tylko jest się rynkiem zbytu dla zagranicznych firm. W ten sposób generuje się przecież miejsca pracy, które też mocniej wiążą z krajem przyszłe pokolenia. Otwarte granice są jej zdaniem wartością, ale tylko wtedy, gdy wyjeżdża się z własnej woli, a nie życiowego przymusu. Nowoczesny patriotyzm gospodarczy? Zdecydowanie! Dlatego też Katarzyna Furmanek tak bardzo ceni godło „Teraz Polska”. Do tego stopnia, że choć wiele firm na eksportowych opakowaniach pisze „Made in the EU”, na produktach Flosleku jest konkretnie: „Made in Poland”.  
Katarzyna Furmanek (pierwsza od lewej)

Z branżowym doświadczeniem lub genialną intuicją
Pociągają mnie także przykłady w miarę nowych marek, które pojawiają się na rynku i odnoszą sukces. Zaskoczeniem – może większym dla konsumentek niż w branży – było pojawienie się marki Janda. Jak wspomina Krystyna Janda, kiedy w Rossmannie pojawiły się pierwsze słoiczki z kremami z jej nazwiskiem, zadzwoniła do niej znajoma z ostrzeżeniem, że ktoś wykorzystuje jej nazwisko do własnej promocji. Alians Jandy z Jarkiem Cybulskim to przykład jak dobrze można wykorzystać branżowe know-how jednego wspólnika z mocnym nazwiskiem i… kreatywnością drugiej strony. Wymagająca konsumentka, jaką jest Krystyna Janda, ciekawa wszelkich nowinek, a przy tym z jasną wizją, czego mogą oczekiwać od kosmetyku kobiety dojrzałe, sprawiła, że nowa marka przyjęła się na trudnym, bo bardzo konkurencyjnym rynku. Prostota komunikacji, chwytliwe nazwy produktów, sympatia wielu klientek do aktorki, a przede wszystkim spełnione obietnice, sprawiły, że marka nie okazała się efemerydą jednego sezonu, ale sukcesywnie pracuje na lojalność konsumentek.
Krystyna Janda
 

Jestem też pod wrażeniem marki Allverne. Urszula Pierzchała, współwłaścicielka firmy, pracowała w kilku firmach kosmetycznych. To osoba niezwykle pracowita, szczera, zaangażowana. Kiedy postawiła wszystko na jedną kartę, że od teraz działa na własny rachunek, wiele osób trzymało za nią kciuki, bo gdy kogoś znasz, i wiesz, że to osoba etyczna, wiarygodna, doświadczona – zależy ci na powodzeniu jej projektu. Mówi się dziś, że sukcesem jest, gdy firma przetrwa na rynku dwa lata. Tu już jest znacznie lepiej. Portfolio rośnie, firma rośnie. Produkty są ciekawe, sprzedaż coraz lepiej poukładana. Można tylko przyklasnąć z uznaniem – brawo Ula! I ta nazwa – która dobrze brzmi za granicą, a jednocześnie ma wiele wspólnego z bliską jej Alwernią pod KrakowemJ Oby było jak w tym staropolskim powiedzeniu: od rzemyczka do koniczka…

Kobiety prezeski – siła doświadczenia i kobiecej intuicji
Wioletta RosołowskaKobiety też świetnie sprawdzają się w korporacjach. W polskich oddziałach globalnych firm mamy ambitne Polki, które udowodniły, że radzą sobie w wielkim biznesie znakomicie. Wioletta Rosołowska, prezes L’Oréal Polska, wcześniejsze szlify zdobywała w firmie Tchibo. - Jest perfekcjonistką dbającą o każdy szczegół. Z ogromną determinacją dąży do realizacji celów – mówi Artur Starek, który przez wiele lat współpracował z nią w Tchibo, a w 2008 r. zastąpił ją na stanowisku dyrektora generalnego Tchibo w Polsce. W „Forbesie” napisano o niej: „W L’Oréal zarządza portfelem marek masowych, luksusowych, profesjonalnych i aptecznych sprzedawanych poprzez różne modele biznesowe, wdraża nowe koncepty handlowe i ma pod sobą jedną z największych fabryk koncernu na świecie. Żeby rozwijać taki biznes, trzeba działać agresywnie i z rozmachem. Ma jedno i drugie.” To konieczne, kiedy zarządza się największą firmą kosmetyczną. Na pewno na tej pozycji przydają się stalowe nerwy, żelazna wiedza o rynku i jego mechanizmach, ale też dobre wyczucie trendów konsumenckich. Pisząc o LOréal, nie sposób przy okazji nie wspomnieć świetnego programu CSR, którego celem jest wspieranie młodych kobiet nauki „For Women in Science”. To rzeczywiste promowanie kobiet, których pasją są badania naukowe, wymagające absolutnie wielkiego zaangażowania, czasu i spokoju, a dobre stypendium ten ostatni czynnik na pewno znacząco ułatwia.

Od wielu lat prezesem Coty Polska jest Monika Rut-Dziarska. W wywiadzie dla dziennika „Rzeczpospolita” mówiła: „Odkąd  jestem w Coty, wiele się nauczyłam jako kobieta – teraz świadomie potrafię wybierać kosmetyki czy to do makijażu, czy pielęgnacji. Wielokrotnie miałam okazję obserwować proces tworzenia perfum, od koncepcji po finalny produkt, i za każdym razem jest to ciekawe i cenne doświadczenie. Kobiety znakomicie odnajdują się w tej branży, chociaż pracuje z nami też wielu mężczyzn. Z moich obserwacji wynika jednak, że panie mają na tym polu lepszą intuicję.”

Katarzyna MilanovicKatarzyna Milanovic kieruje w Polsce odziałem firmy NIVEA. Z firmą związana jest od 1997 roku - latami wspinała się po ścieżkach korporacyjnej kariery. W Polsce przez pięć lat była dyrektorem sprzedaży, przez kolejne trzy lata zajmowała stanowisko dyrektora marketingu. Ten długi czas pozwolił zarówno na wzajemne poznanie się i zbudowanie zaufania wśród pracowników i partnerów biznesowych, ale także poznanie polskiego rynku od podszewki, by wiedzieć, jak trafić w rzeczywiste potrzeby naszych konsumentów. Firma również mocno angażuje się w działania CSR, np. projekty „Podwórka NIVEA”. Jak mówi Milanovic: - Ten obszar jest dla nas nie tylko ważnym elementem strategii biznesowej, ale przede wszystkim świadomością, że dzięki realizowanym projektom, NIVEA zmienia rzeczywistość na lepsze. Polacy od lat darzą nas ogromnym zaufaniem, a my działając społecznie wyrażamy swoją wdzięczność, starając się przy tym przynieść polskim rodzinom radość.

Kiedyś polska firma Dax Cosmetics, dziś jest częścią globalnego koncernu Rohto Pharmaceuticals. Stanowisko dyrektor generalnej zaproponowano Polce – Ewie Blocher, która miała już bogate doświadczenie zawodowe, m. in. pracowała dla Coty, Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris czy Grupy Adamed. W Dax Cosmetics ma przed sobą ambitne cele wyznaczone markom lokalnym i marce korporacyjnej Hada Labo. Sama jednak przyznaje, że lubi poważne wyzwania. Lubi też być blisko konsumentek, by wiedzieć o nich więcej. Przygląda się więc z uwagą, jak te zachowują się przy półce kosmetycznej i zdaje sobie sprawę, że współczesne konsumentki coraz uważniej porównują oferty, chętnie sprawdzają w sieci opinie o poszczególnych kosmetykach, chcąc wybrać najlepszy produkt z całej dostępnej oferty. O lojalność konsumentek dziś – przy tak rozbudowanej ofercie – jest coraz trudniej. Wierzy jednak, że warto stawiać na jakość – oferować produkty naprawdę dobre, poprawiające życie, ułatwiające je, trafiające w konkretne potrzeby. – Tworzenie produktów dla samego zysku nie wydaje mi się niczym specjalnym. Długofalowo to wręcz zapowiedź katastrofy biznesowej – mówi.
I to moim zdaniem jest dobrą klamrą spinającą ten biznes. Tu wygrywa się nie jednorazowym strzałem, ale konsekwentnym budowaniem marki. Wymaga to cierpliwości, uważności, spostrzegawczości. I intuicji, a tę podobno kobiety mają jednak większą;-) Czasem jest tak, że ileś argumentów mówi, by iść w lewo, a jednak idzie się niemal przekornie, i z duszą na ramieniu, w prawo, nawigując się jakimś szóstym zmysłem, i okazuje się, że to był właściwy kierunek. Tylko jak to w biznesie: trzeba znaleźć jakiś balans między branżową wiedzą a podszeptami intuicji. Niełatwe…

Co moim zdaniem jest jeszcze mocną stroną kobiet w biznesie kosmetycznym? To, że potrafią uważnie słuchać innych i … zapamiętywać. To, że przykładają wagę do detali. Inteligencja emocjonalna, która przydaje się do kierowania zespołami ludzi, ale też wyczuciem konsumentek. Determinację w działaniu – niepowodzenia częściej traktujemy jak doświadczenia, a nie koniec świata lub wyczerpanie tematu. I wreszcie last but not least – tylko kobieta naprawdę rozumie, co oznacza „wałkowanie się kremu”, „panda na oczach” i „chemiczny zapach balsamu”. A więc wracając do początku: używając kosmetyków, wiemy o nich dużo, a to wiedza zwykle daje pewną przewagę. Choć oczywiście to pewne uproszczenie, bo zdolnych mężczyzn w tym biznesie też jest sporo, ale żaden nie potrafi tak pięknie i długo mówić o kosmetykach, jak kobieta. Choć faktycznie niektórzy panowie doskonale wiedzą, jak na nich zarabiać;-) Tylko i tak z reguły otoczeni są dużą grupą kobiet w firmie, które te kosmetyki tworzą, przygotowują strategię marketingową, komunikują się z dziennikarzami, zarządzają mediami społecznościowymi, sprawują nadzór nad finansami czy zakupami.

Najlepsze życzenia dla wszystkich pań z okazji Dnia Kobiet!

PS. Należy również docenić zaangażowanie firm kosmetycznych w działania społeczne wspierające kobiety. Niektóre przykłady już tu padały, ale warto wspomnieć o Fundacji Piękniejsze Życie i Fundacji Dress for Success. Wspieranie tych organizacji ma głęboki sens, bo obie robią dużo dobrego dla kobiet w szczególnych sytuacjach życiowych!

tekst: Lidia Lewandowska, WirtualneKosmetyki.pl

# Raporty tematyczne
baner wewnętrzny

NEWSLETTER

Zapisz się już dzisiaj!

Chcesz być na bieżąco? Nasz newsleter jest dla Ciebie idealny!