MENU zamknij MENU

Wszystko o polskiej branży kosmetycznej

Drogerie i dyskonty rosną w siłę
Drogerie i dyskonty rosną w siłę

Rossmann z liczbą 1,2 tys. sklepów jest niekwestionowanym królem handlu kosmetykami w Polsce. Liczba ta może jeszcze wzrosnąć w roku 2017 o kolejne 100 nowych placówek. Obroty firmy za rok 2016 wyniosły 8,3 mld zł.

Rossmann to najpoważniejszy konkurent dla innych sieci drogeryjnych czy tzw. drogerii tradycyjnych. Integracja sklepów niezależnych w sieci była koniecznością dla handlu hurtowego, a kolejnym krokiem po franczyzie (zresztą w większości przypadków bardzo miękkiej) jest uruchamianie sklepów własnych tychże. Największy gracz narzucił trudne warunki, ale żeby pozostać w grze, trzeba było się do nich dostosować i gruntownie zmodernizować rodzimy handel. Proces zresztą jest ciągły i nie zawsze wieńczony sukcesami. Rynkowe prawa są nieubłagane: przetrwają najsilniejsi.

Jeronimo Martins dofinansuje Hebe
Liczba sklepów Hebe wypada na tle Rossmann skromnie – bo to tylko 159 drogerii, ale za tą siecią stoi właściciel, który udowodnił już sukcesem Biedronki, że potrafi zmienić zasadniczo obraz rynku. Teraz mówi się o sporym dofinansowaniu Hebe. Portugalska grupa zainwestować ma około 10 mln euro w rozwój marki Hebe na polskim rynku. - Nie musimy być w każdej lokalizacji, ale musimy podążać za klientem  - mówił Sacha Djokic, prezes sieci, który przed dołączeniem do Jeronimo Martins pracował w takich koncernach jak jak L`Oreal i The Estée Lauder. Sprzedaż Hebe w 2016 r. wyniosła 122 mln euro wobec 100 mln euro w 2015 r.

Dyskonty wyczuły boom kosmetyczny
Jeronimo Martins udowodnił, że na kosmetykach w dyskontach można nieźle zarobić. Początkowo właściciele mniejszych i większych drogerii zaklinali rzeczywistość, że kosmetyki i dyskont nie idą w parze: nie taka aura zakupów, słaba ekspozycja, ograniczony wybór… Mówiło się, że być może pewne kategorie „zaskoczą” w tym kanale, np. żele pod prysznic, ale perspektywy białej pielęgnacji lub kosmetyków makijażowych oceniano słabo… Jednak w ciągu kilku lat okazało się, że te analizy minęły się z rzeczywistością i to właśnie w dyskontach sprzedaż kosmetyków rośnie jak na drożdżach. W zaaranżowanych strefach kosmetycznych nie brak niemal nigdy klientek, które zatrzymują się przy półce z kremami czy szafie z kolorówką, by przy okazji zakupów spożywczych do domu, kupić jakiś kosmetyk dla siebie lub bliskich.

Z danych Nielsena wynika, że faktycznie to wciąż drogerie utrzymują pozycję lidera z 39,1% udziałem sprzedaży produktów kosmetyczno-chemicznych, ale dyskonty mają już 27,2% udział w tym rynku! I oba te kanały zresztą rosną najszybciej.

Zakupy: wygodne i w dobrych cenach
To co dziś wpływa na to, gdzie konsumenci kupują? Jest kilka czynników. Liczy się na pewno szerokość oferty i atrakcyjność cenowa danej placówki. Przez lata mówiło się o sile gazetek, teraz popularność aplikacji Rossmanna udowodniła, że klienci naprawdę lubią korzystać z każdej okazji, by płacić mniej (i o ileż to wygodniejsze rozwiązanie niż skomplikowane kwestie kuponów, programów lojalnościowych z zagmatwanym regulaminem czy wertowaniem gazetek w poszukiwaniu okazji).  

Polacy przywykli do tego, że mają wybór i nie muszą ograniczać się do trzech wariantów pasty do zębów. Mniejszy wybór akceptują w sklepach spożywczych, gdzie półka kosmetyczno-chemiczna jest trochę na dokładkę, ale umożliwia zakup mydła czy żelu pod prysznic przy okazji szybkich, codziennych zakupów do domu.

Bliskość danego sklepu i możliwość zaparkowania w pobliżu – niewiele osób jest skłonnych na dalekie eskapady po szampon czy farbę do włosów, dobra lokalizacja sklepu jest więc na wagę złota.

Wyrobiona marka – jeśli konsument/konsumentka chce kupić jakiś kosmetyk często już z automatu wybiera daną sieć na miejsce zakupów. Konsumenci przywykli też, że w drogeriach mogą kupić także inne produkty niż stricte kosmetyczne.

Jesteśmy coraz bardziej wygodni i nie lubimy tracić czasu na zakupy – chętnie korzystamy więc z możliwości kupienia innych rzeczy przy okazji. Klienci doceniają też dłuższe godziny otwarcia, by mieć możliwość spokojnych zakupów po pracy.

Lubimy elementy zaskoczenia – nowości zawsze intrygują, więc zdecydowanie lepiej je mieć niż ich nie mieć. Trend na kosmetyki naturalne sprzyja też powiększaniu oferty o marki bardziej niszowe, które dla części konsumentów są ciekawą alternatywą dla produktów masowych.

Wolimy samoobsługę, sprzedaż zza lady właściwie już odeszła do lamusa. Owszem czasem klient/klientka chce porady kogoś z personelu, ale zasadniczo większość z nas preferuje samodzielność przy zakupach.

Rynek kosmetyczny rośnie, ale najwięcej zysków z tego wzrostu czerpać będą duże i dobrze zorganizowane sieci handlowe. Walka o portfele klientów trwa.

# Newsy handel
baner wewnętrzny

NEWSLETTER

Zapisz się już dzisiaj!

Chcesz być na bieżąco? Nasz newsleter jest dla Ciebie idealny!